Policja i Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga ustaliły, że kierowca autobusu dowożącego pasażerów na lotnisko w Modlinie z dworca PKP w tej miejscowości zignorował czerwone światło przed przejazdem. Nie zareagował także na sygnał dźwiękowy.

 

W pułapce opuszczonych zapór

 

Gdy autokar Kolei Mazowieckich wjechał na przejazd kolejowy, zapory się zamknęły.

 

Autobus został uwięziony pomiędzy opuszczonymi szlabanami. "Prawie" zmieścił się między zaporami a torem. Jednak pociąg Pendolino relacji Gdynia - Bielsko-Biała zahaczył o tył tego pojazdu. Doszło do uszkodzenia autobusu i pociągu.

 

W autokarze było trzech pasażerów. Pociągiem jechało 196 podróżnych.

 

Reporter Polsat News Piotr Witkowski uzyskał od przedstawicieli PKP PLK informację, że w takiej sytuacji kierowca powinien był sforsować szlaban i wyjechać z zagrożonego obszaru. Według PKP PLK zapory to "sprzęt lekki umożliwiający wydostanie się z przejazdu kolejowego nawet samochodom osobowym".

 

Nikomu nic się nie stało

 

Rzecznik prasowy PKP PLK Mirosław Siemieniec poinformował, że przejazd objęty jest monitoringiem, dzięki czemu uda się szczegółowo ustalić okoliczności, które spowodowały, że autobus znalazł się na przejeździe.

 

Prokuratura nie wyklucza postawienia zarzutu sprowadzenia zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym.

 

- Ruch pociągów na tej trasie został wznowiony, przerwa w ruchu trwała od godziny 18:15 do godziny 19:00 - podał Siemieniec.

 

Pasażerowie pociągu pojechali w dalszą drogę innym składem, który został podstawiony w miejsce uszkodzonego pociągu.

 

Polsat News, polsatnews.pl, PAP