Zgodnie z raportem CNN reklamy te miały polityczny wydźwięk, a ich celem było wywołanie sporów politycznych podczas wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku. Jednakże niekoniecznie miały one poprzeć jednego kandydata bądź jedną stronę sporu.

 

Niektóre z tych reklam wyrażały poparcie dla prawa do posiadania broni palnej gwarantowanego przez drugą poprawkę do konstytucji, inne wskazywały na zagrożenia dla demokracji w USA związane z przyjmowaniem nielegalnych imigrantów - wskazuje CNN. Dodatkowo zostały wykupione reklamy zarówno wspierające ruch Black Lives Matter (BLM - życie czarnoskórych ma znaczenie), jak i potępiające go - napisała gazeta "Washington Post".

 

"Chaos po lewej i prawej"

 

Przewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu Richard Burr z Partii Republikańskiej powiedział, że nie uważa, by reklamy te wskazywały na to, że Kreml ingerował w zeszłoroczne wybory prezydenckie w USA. Miały one na celu raczej wprowadzenie "politycznego chaosu" po obu stronach sceny politycznej.

 

- Myślę, że jest jasne, iż dołożono starań, by wprowadzić chaos po prawej i lewej stronie, ale nic, przynajmniej na razie, nie wskazuje na to, by faworyzowany był jeden z kandydatów w wyborach prezydenckich. Uważam, że równe sumy pieniędzy zostały wydane na próby wprowadzenia chaosu po obu stronach sceny politycznej i spektrum ideologicznego. Z czasem dowiemy się więcej - powiedział we wtorek dziennikarzom Burr.

 

Kontrowersyjne tematy

 

Dyrektor ds. bezpieczeństwa portalu Facebook, Alex Stamos powiedział wcześniej w tym miesiącu, że większość reklam nie wspominała żadnego z kandydatów na prezydenta ani w ogóle wyborów prezydenckich. Zamiast tego miały one inicjować bądź powiększać podziały społeczne poprzez poruszanie kontrowersyjnych tematów, takich jak LGBT, dostęp do broni palnej, nielegalni imigranci czy konflikty na tle rasowym.

 

W połowie września br. Facebook przekazał kopie wykupionych reklam zespołowi dochodzeniowemu prokuratora specjalnego Roberta Muellera, który prowadzi śledztwo w sprawie wpływu Moskwy na zeszłoroczne wybory prezydenckie oraz powiązań osób z otoczenia prezydenta Donalda Trumpa z Kremlem. Oczekuje się, że w tym tygodniu Facebook przekaże te same materiały komisjom Senatu i Izby Reprezentantów USA ds. wywiadu, które prowadzą oddzielne dochodzenia w tych sprawach.

 

500 nieautentycznych kont

 

Dwa tygodnie temu Facebook podał, że zidentyfikowano około 500 "nieautentycznych" kont, które były powiązane z Rosją. Konta te w ciągu dwóch lat poprzedzających wybory prezydenckie w USA miały wykupić reklamy za 100 tys. dolarów. Ustalono także, że 50 tys. dolarów zostało wydanych na reklamy z kont powiązanych z rosyjskimi kontami. Całość tych funduszy miała wystarczyć na ponad 5 tys. reklam na tym portalu społecznościowym.

 

PAP