"5 pór roku w kuchni. Smak na życie" - to tytuł książki z przepisami Mariusza Wachowicza. Tytuł nawiązuje do jego wypadku i żmudnej drogi powrotu do zdrowia - autorzy mają nadzieję, że po symbolicznej zimie nastąpi dla niego kolejna wiosna.

 

Podczas czwartkowej konferencji prasowej, na której zaprezentowano książkę, obecny był m.in. neurochirurg prof. Wojciech Maksymowicz, który w lipcu zeszłego roku wszczepił Mariuszowi stymulator pnia mózgu. Takie zabiegi u pacjentów po urazach mózgowo-czaszkowych przeprowadzał w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie. Dotychczas wszczepiono 15 stymulatorów. - U czterech pacjentów widzimy spektakularną poprawę. (...) Pan Mariusz jest jedną z tych osób - mówił.

 

"Potrzebna jest intensywna rehabilitacja" 

 

Prof. Maksymowicz zwrócił uwagę, że wszyscy ci pacjenci byli po poważnych urazach mózgu; Mariusz po wybudzeniu i wszczepieniu stymulatora zrobił duże postępy, ale nie odzyskał zdolności mówienia, nie ma zdolności werbalnej. - Akurat to uszkodzenie w mózgu wymaga bardzo intensywnej pracy i jakiś kłopot może pozostać - dodał. Podkreślał, że Mariuszowi, podobnie jak innym pacjentom po wybudzeniu ze śpiączki, potrzebna jest intensywna rehabilitacja.

 

Szefowa Fundacji "Akogo?" Ewa Błaszczyk, która od lat współpracuje z prof. Maksymowiczem i której fundacja współfinansowała operacje wszczepienia stymulatorów, podkreśliła, że w Polsce bardzo potrzebny jest specjalny ośrodek, gdzie będzie "Budzik dla dorosłych" oraz gdzie będzie można realizować programy rehabilitacji neurologicznej.

 

- Bardzo dobrze byłoby stworzyć miejsce, prywatne, żebyśmy w ogóle mogli mieć wybór, czy lecieć gdzieś na antypody świata, bez rodziny, bez wsparcia, bez języka... w jakieś obce miejsce, za jakieś kolosalne pieniądze czy np. zrobić to 10 razy taniej na miejscu, z całym tym wsparciem, które wynika z ludzi, których mamy dookoła - mówiła Błaszczyk. Dodała, że obecnie trwają analizy m.in. prawników, które umożliwiłyby powołanie tego rodzaju "neurocentrum" w Warszawie.

 

- Bardzo nam zależy i na tym się skupiamy, żeby pewne nowe technologie, nowe procedury czy też pewne działania z zakresu neuropsychologii, żeby tu wszystkie nowości ściągać, żeby zapraszać ludzi, którzy to robią na świecie - mówiła Błaszczyk. Dodała też, że wybudzaniem innych zajmują się często lekarze-pasjonaci, którzy potrafią przylecieć do danego pacjenta nawet z bardzo odległego miejsca na świecie. - Pokłosiem spotkań (z lekarzami) mogłyby być eksperymentalne programy w Polsce, które można będzie wdrażać w normalny system - podkreśliła szefowa Fundacji "Akogo?".

 

"Nie możemy nikomu odbierać tej szansy"

 

Z ideą powołania neurocentrum z Budzikiem dla dorosłych zgodził się dr Andrzej Harasim - neuropsycholog, który od wielu lat pracuje z pacjentami po ogniskowych uszkodzeniach mózgu, jest też terapeutą Mariusza.

 

- Jest jednak też coś, co można zrobić zupełnie bez pieniędzy: zmienić postawę personelu medycznego, lekarzy w wielu szpitalach. Wielokrotnie trafiam na osoby i rodziny, które po dramatycznych przeżyciach (...) dostają kartę wypisową ze szpitala i zero informacji co dalej. I wielokrotnie ci ludzie odkrywają Amerykę na nowo. Muszą przedreptać wszystkie możliwe ścieżki: jak z takim pacjentem postępować w domu (...), jak go podnosić, jak go przewijać, jak go karmić. Gdzie mogą go rehabilitować, gdzie mogą uzyskać pomoc, sprzęt... Nie ma tej informacji i często ludzie są bezradni - mówił Harasim.

 

Podkreślił też, że lekarze zbyt często jednoznacznie i negatywnie orzekają o przyszłości osoby, która wyszła ze śpiączki. Zwrócił uwagę, że w ten sposób odbierają nadzieję rodzinie na poprawę stanu ich krewnego.

 

- Nie ma przypadku beznadziejnego - zaznaczył dr Harasim, tłumacząc, że obecna nauka wciąż zbyt mało wie i o funkcjonowaniu mózgu i o jego możliwościach kompensacyjnych. - Jeśli nie podejmiemy próby (pełnej rehabilitacji), to nie możemy nikomu odbierać tej szansy - dodał neuropsycholog.

 

Przed wypadkiem prowadził blog kulinarny

 

Katarzyna Pinkosz, autorka książki "Wybudzenia" oraz współautorka książki kulinarnej, stwierdziła, że osoby, które wybudziły się ze śpiączki łączy pasja. Jak przekonywała, taki chory, by wrócić do zdrowia, potrzebuje po pierwsze wspaniałych lekarzy, po drugie rehabilitacji, po trzecie rodziny, bez której wsparcia trudno sobie poradzić, a po czwarte - pasji. - Pasja życia pomaga i to był jeden z pomysłów na tę książkę - powiedziała.

 

Gotowanie było pasją Mariusza. Przed wypadkiem prowadził blog kulinarny zatytułowany "W smak". Gotował i piekł od zawsze, fascynowały go nowe smaki, łamanie konwencji. Starał się gotować zgodnie z rytmem natury. Jego przepisy to odważne połączenia smaków i produktów, klasyczne potrawy z nutą modernizmu. Prowadząc blog, dbał o każdy detal; aby zdjęcia miały odpowiednią oprawę, polował na wyjątkowe sztućce, naczynia, serwetki.

 

W książce oprócz przepisów znalazły się wspomnienia i anegdoty jego bliskich i kolegów z pracy. "5 pór roku w kuchni. Smak na życie" to książka kulinarna i jednocześnie historia niezwykłego człowieka, który żył dla pasji, a teraz z pasją walczy o życie.

 

Nie porusza się samodzielnie i nie mówi

 

Mariusz miał wypadek we wrześniu 2015 r. Wyszedł pojeździć na rowerze, po kilku godzinach został przy nim znaleziony nieprzytomny. Przeszedł operację, przez kilka tygodni był w śpiączce. Wciąż jest rehabilitowany, jego stan powoli się poprawia, nadal jednak nie porusza się samodzielnie i nie mówi.

 

Niezbędna Mariuszowi rehabilitacja jest bardzo kosztowna; jego siostra Anna Chmielewska mówiła podczas konferencji, że jest to koszt rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.

 

Rehabilitację Mariusza można wspomóc, wysyłając charytatywny SMS na numer 75165 w treści wpisując POMOC 6674. Jego koszt to to 6,15 zł. Można też go wesprzeć bezpośrednim przelewem, jest pod opieką Stowarzyszenia To Ma Sens: nr konta 19 1090 2851 0000 0001 2977 5390; tytuł wpłaty: Mariusz Wachowicz.

 

Również kupując książkę, można wspomóc rehabilitację jej autora. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Zona zero pod redakcją Katarzyny Pinkosz i Anny Chmielewskiej.

 

PAP