- Nasza córka urodziła się o czasie, ciąża była donoszona, dziecko nie potrzebowało inkubatora, nikt nawet tego nie proponował, poród odbył się bez komplikacji, nie było żadnego zagrożenia zdrowia i życia naszego dziecka - tłumaczy mężczyzna.


Jak relacjonuje, "w 2,5 godziny po porodzie, lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego". - Do mnie powiedział, że ja, jako tata, zagrażam zdrowiu i życiu dziecka - podkreśla mężczyzna.


"Nie udostępniono nam żadnych innych ulotek"


Ojciec tłumaczy, że powodem poinformowania przez lekarzy sądu była "odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z wit. K".


- Oburzenie wzbudza również nasza prośba o niemycie dziecka i pozostawienie mazi popłodowej, co w świecie jest standardem, a tu traktowanie jest jako zaniedbanie higieniczne grożące zakażeniem. Odmowa stosowania zabiegu Credego również nie znalazła zrozumienia - dodaje mężczyzna.


Zwrócił uwagę jednak, że rodzicom odmówiono "wykonania badań w kierunku wrodzonych niedoborów odporności, które są bezwzględnym przeciwskazaniem do szczepienia przeciw gruźlicy".


- Uzyskanie ulotki od preparatu wit. K okazało się niemożliwe, bo taka ulotka w języku polskim nie istnieje. Nie udostępniono nam żadnych innych ulotek - mówi ojciec.

 
"Procedury szpitalne znoszą prawa pacjenta"


Według relacji mężczyzny, "w opinii lekarza pisemna zgoda na hospitalizacje obejmuje zgodę na wszystkie zabiegi i czynności wykonywane w szpitalu". – Nie trzeba więc pacjentowi niczego wyjaśniać. Procedury szpitalne znoszą prawa pacjenta - dodaje.


Jak podkreślił, "doraźnie zwołany w budynku szpitala sąd, po upływie pierwszej doby po narodzinach, odebrał nam prawa rodzicielskie w kwestiach związanych z zastosowaniem świadczeń zdrowotnych u dziecka".


- Ustanowiono kuratora, który nie ma zupełnie wykształcenia medycznego i tej osobie przekazano podejmowanie decyzji w sprawie zdrowia naszej córki - podkreśla mężczyzna.


"Kierowała nami wyłącznie troska o dobro dziecka"


Ojciec zaznaczył, że rodzicami "kierowała wyłącznie troska o dobro i bezpieczeństwo naszego dziecka". - Za naszą dociekliwość i troskę zostaliśmy ukarani odebraniem praw do dziecka, zmuszeni do ucieczki i ukrywania się, zrobiono z nas wyrzutków, jesteśmy szkalowani przez fałszywe informacje medialne - podkreśla mężczyzna.


- Mamy nadzieję, że ta informacja o ogromie bezprawia, z którym się spotkaliśmy, przebije się do świadomości zwykłych ludzi i najwyższych władz w państwie - zaznacza ojciec.

 

Całe nagranie dostępne tutaj:

 

 

polsatnews.pl