Dziewczynka urodziła się w czwartek. Według ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego szpitala w Białogardzie (Zachodniopomorskie) dr. Romana Łabędzia, dziecko urodzone w 36. tygodniu ciąży powinno być pod opieką lekarzy.

 

Ordynator sprecyzował, że rodzice sprzeciwiali się m.in. umyciu dziewczynki z mazi płodowej i krwi czy poddaniu jej zabiegowi Credego (podanie do spojówek kropli przeciwzapalnych - red.). Jak zaznaczył, "niewykonanie podstawowych zabiegów dziecku może grozić mu infekcjami lub poważnymi powikłaniami zapalnymi".

 

W piątek po południu rodzice zabrali dziecko ze szpitala po decyzji sądu o częściowym ograniczeniu ich praw rodzicielskich. Są poszukiwani przez policję.

 

Poseł Paweł Skutecki, który jest członkiem parlamentarnego zespołu ds. bezpieczeństwa szczepień, ma być w poniedziałek wskazany przez adwokata rodziny jako mąż zaufania. Wyjaśnił, że jego rolą będzie przysłuchiwanie się rozprawom sądowym i wsparcie dla rodziców dziecka.

 

Adwokat rodziców Arkadiusz Tetela tłumaczył w rozmowie z Polsat News, że szczepienia, które miały być wykonane w szpitalu w pierwszej dobie "są bardzo niebezpieczne i sam producent szczepionki informuje, że nie należy stosować jej, gdy dziecko narodziło się z obniżoną odpornością".

 

Poseł Skutecki stwierdził, że jest przeciwnikiem obowiązkowych szczepień. - Jeżeli są dobre, to nie powinny być obowiązkowe - powiedział. - Kalendarz szczepień nie jest źródłem prawa i nie powinno się karać rodziców za wyjątki od reguły - dodał. Powiedział jednocześnie, że "nie jest przeciwnikiem szczepień, że przyniosły dużo dobrego".

 

- Inna rzecz powinna być interesująca: dlaczego rodzice są tak traktowani nie za odmowę czynności medycznych, tylko za odmowę czynności profilaktycznych. (...) Znajdujemy się na granicy państwa totalitarnego - stwierdził.

 

polsatnews.pl, Polsat News