Problem opozycjonisty, niewłaściwa opieka, ustalenie ojcostwa. "Państwo w Państwie" odpowiada na listy widzów

Polska

Setki listów tradycyjnych i maili w każdym tygodniu; ludzkie dramaty, problemy prawne i poczucie niesprawiedliwości. Jak co tydzień na wybrane przez dokumentalistów redakcji listy odpowiada adwokat - mecenas Marcin Grodzicki.

Porady prawne udzielane na łamach portalu mają charakter ogólny i nie mogą zastąpić bezpośredniego kontaktu z prawnikiem.

 

Przedawniona sprawa opozycjonisty?

 

Anonimowy mail: "Mam pytanie, czy zbrodnie przeciw narodowi polskiemu ulegają przedawnieniu? IPN wystąpił podczas rozprawy sądowej o uznanie, że moja sprawa została przedawniona. Choć sąd w orzeczeniu potwierdził, że byłem bezprawnie aresztowany i z niezwykłym okrucieństwem przesłuchiwany psychicznie i fizycznie, to przychylił się do wniosku prokuratora z IPN."

 

Mecenas Marcin Grodzicki:  Szanowny Panie, faktycznie zgodnie z art. 105 Kodeksu Karnego (KK) zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości, przestępstwa wojenne nie ulegają przedawnieniu. Przedawnienie nie obejmuje również umyślnych przestępstw zabójstwa i innych, popełnionych przez funkcjonariuszy publicznych w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. Zatem na pierwszy rzut oka Pana sprawa nie powinna się przedawnić. Jednakże skoro nawet prokurator IPN wnioskował o zastosowanie przepisów o przedawnieniu i niezawisły sędzia to podzielił, to sąd musiał inaczej zakwalifikować to, co się Panu zdarzyło. Proszę pamiętać, że od każdego orzeczenia sądu można się odwołać w odpowiednim trybie.

 

Kupiłem, a muszę oddać

 

Mariusz: "Sytuacja, którą zaraz odpiszę jest dla mnie i całej mojej rodziny bardzo bolesna. Pod koniec 2011 roku kupiłem mieszkanie. Wyremontowałem je od podstaw i w niedługim czasie wprowadziłem się tam z dziewczyną, która była w ciąży. Nieruchomość kupiłem od jednego pana. Ten natomiast kupił to od drugiego pana. Byli przyjaciółmi od wielu lat. Ja nie znałem żadnego z nich. Sprzedającego poznałem w chwili oglądania mieszkania. Niedługo potem jeden z panów wygrał z drugim panem sprawę o unieważnienie umowy, a ja dostałem powództwo o wykreślenie mnie z ksiąg wieczystych. Dlaczego ja muszę ponosić taką olbrzymią karę, jeżeli kupiłem mieszkanie w dobrej wierze? Przez całe życie pracowałem na mieszkanie, które muszę oddać teraz za darmo. Z całej swojej siły nie proszę, a błagam o pomoc."


Mecenas Marcin Grodzicki: Panie Mariuszu, z Pana maila można wnioskować, że aktualnie toczy się proces sądowy o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, czyli sąd ustali, do kogo należy mieszkanie. Oczywiście, zgodnie z art. 5 ustawy o księgach wieczystych i hipotece, chroni Pana tzw. rękojmia wiary publicznej ksiąg wieczysty. Oznacza to, że może Pan spać spokojnie. Pod warunkiem, że faktycznie kupił Pan mieszkanie w dobrej wierze, czyli nie wiedział Pan o wątpliwościach co do stanu prawnego mieszkania, ani nie mógł się Pan o tym z łatwością dowiedzieć.

 

Brak serca i empatii

 

Tobiasz: "Mam 25 lat i od urodzenia choruję na mózgowe porażenie dziecięce. Jestem podopiecznym jednej z fundacji. Przez ostatnie kilka lat na własne skórze odczułem zlekceważenie, brak serca i empatii ze strony pracowników i zarządu. Dostaje wsparcie finansowe, ale gdzie jest spojrzenie na nas, jako pełnowartościowych ludzi? Dziś jest mi niezbędna zwyczajna ludzka pomoc drugiego człowieka, której się nie przelicza na pieniądze. Mam nadzieję, że moje doświadczenia pomogą wielu osobom zawalczyć o siebie."


Mecenas Marcin Grodzicki: Panie Tobiaszu, przede wszystkim należy się Panu szacunek i podziw, że pomimo trudności, jako osoba niepełnosprawna, potrafi Pan jeszcze walczyć o swoje. Oczywiście fundacja, której jest Pan podopiecznym, jej zarząd i współpracownicy powinni w odpowiedni, życzliwy sposób odnosić się do Pana i pozostałych podopiecznych. Tak, jak Pan napisał w mailu, pieniądze to nie wszystko. Ale skoro już nimi fundacja dysponuje, za tymi pieniędzmi powinna widzieć istotę wrażliwą i odczuwającą cierpienia niespotykane dla przeciętnego człowieka. Może warto zaapelować do sumienia Pańskich opiekunów o właściwą i pełną szacunku opiekę? Życzę Pan dużo zdrowia i sił.  

 

Czy jestem ojcem?

 

Artur: "Bardzo proszę o pomoc Pana mecenasa w dwóch kwestiach, z którymi sobie nie daję rady. Pierwsza to uniemożliwianie przez moją byłą żonę przeprowadzenia badań DNA, żeby wykluczyć, bądź potwierdzić moje ojcostwo dwójki dzieci. Sprawę zgłosiłem do prokuratury, ale była żona ciągle się nie stawia. Chciałbym wiedzieć, czy są to moje dzieci, czy nie."


Mecenas Marcin Grodzicki: Panie Arturze, niestety nie mam dla Pana dobrych wiadomości. Jako mąż matki mógł Pan wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, kiedy dowiedział się Pan o narodzinach dziecka. Zakładam, że termin ten już dawno upłynął. Oczywiście pozew o zaprzeczenie ojcostwa może złożyć również samo dziecko w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletniości, jak również prokurator. W przypadku prokuratora musi tego wymagać dobro dziecka, lub ochrona interesu społecznego i tutaj pragnę zaapelować do Pana sumienia. Niezależnie bowiem od tego, kto jest biologicznym ojcem, jeżeli przez te wszystkie lata, to Pan pełnił rolę ojca i opiekował się tymi dziećmi i je wychowywał, to musiała nawiązać się więź rodzicielska. Proszę wziąć pod uwagę, jakim szokiem dla nich, może być nagłe dowiedzenie się, że jest Pan ojcem. Dla takiego dziecka zawali się cały świat. Może lepiej poczekać do uzyskania przez dzieci pełnoletniości i ewentualnie wtedy odbyć z nimi rozmowę, czy chcą sprawdzić, kto jest ich biologicznym ojcem. Po upływie lat może się okazać, że nikt nie będzie chciał tego sprawdzać.

 

Problem z mieszkaniem

 

Artur: "Druga sprawa, z jaką się zwracam do Pana mecenasa to sprawa mieszkania. Gdy rozwodziłem się z żoną, uzgodniliśmy, że ja mogę mieszkać w naszym mieszkaniu. Po wyroku ona się wyprowadziła, a ja się zwróciłem do spółdzielni z wnioskiem o wykup mieszkania. Przez 10 lat, do tej pory mi się to nie udało. Spółdzielnia dopatrzyła się, że wpłata na wykup mieszkania była dokonana przed uprawomocnieniem się wyroku rozwodowego i powiedziano mi, żeby żona oświadczyła notarialnie, że się zrzeka tego mieszkania. Wzywałem ją, ale do tej pory się nie stawiła. Spółdzielnia wysyła czynszówki mojej żonie, chociaż to ja płacę za mieszanie. Co w takiej sytuacji robić? Czy płacić za mieszkanie, choć go nie mam?"


Mecenas Marcin Grodzicki: Jeżeli do kupna mieszkania spółdzielczego doszło w trakcie małżeństwa, to niewątpliwie stanowi ono własność obu małżonków. Do rozliczenia po rozwodzie zostaje zatem wkład budowlany wniesiony do spółdzielni. Należy przeprowadzić podział majątku wspólnego. Jeżeli dogadają się Państwo, można to wówczas prawnie załatwić u notariusza. W przeciwnym razie należy złożyć wniosek o podział majątku wspólnego do właściwego sądu rejonowego. Zważywszy na Pana dotychczasowe perturbacje zalecałbym skorzystanie z pomocy adwokata.

 

Państwo w Państwie, Polsat News

kun/paw/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze