Wątek kampanii "Sprawiedliwe sądy" pojawił się podczas piątkowych głosowań nad projektem ustawy o Narodowym Instytucie Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Głos zabrał m.in. Jerzy Meysztowicz (Nowoczesna), który zarzucił politykom PiS kłamstwo.

 

- Powinniście panowie między sobą, z panem marszałkiem Terleckim, ustalić kto kłamie, bo jeden z panów mówi, że kampania billboardowa jest rządowa, a drugi - że kampania absolutnie nie jest rządowa. Może ustalcie, panowie, między sobą kto mówi prawdę, bo niedobrze jest, że zarzuca pan, że posłowie kłamią, kiedy przykład idzie z góry, panie premierze - mówił Meysztowicz, zwracając się do wicepremiera.

 

"My to robimy z otwartą przyłbicą"

 

Gliński odpowiedział, że PFN jest "autonomiczną fundacją", a decyzja w sprawie kampanii "Sprawiedliwe sądy" była "autonomiczną decyzją tej fundacji". Przyznał jednak, że przedsięwzięcie jest realizowane "na prośbę polskiego rządu". - I nie jest nic wstydliwego w tym, że Polska Fundacja Narodowa przychyliła się do prośby polskiego rządu, żeby w ważnych dla Polaków sprawach przeprowadzić kampanię informacyjną - zaznaczył szef MKiDN.

 

I w tym sensie - dodał - szef klubu PiS, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki "powiedział o kampanii rządowej". - Ona jest w tym sensie rządowa, że wychodzi naprzeciw potrzebom polskiego rządu i jest realizowana na prośbę polskiego rządu. I nie ma w tym nic złego, że obywatelska instytucja realizuje tego rodzaju działania - przekonywał Gliński. - My to robimy z otwartą przyłbicą, nie zakłamujemy rzeczywistości - dodał.

 

Jak zauważył, Fundacja ma w swoich celach statutowych ujęte działania na rzecz wizerunku Polski i miała prawo podjąć decyzję o przeprowadzeniu kampanii o reformie wymiaru sprawiedliwości.

 

PAP