11 września wygasła kadencja prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Małgorzaty Kluziak. 12 września zastąpiła ją powołana przez Zbigniewa Ziobro Joanna Bitner.


Następnego dnia minister sprawiedliwości podjął decyzję o odwołaniu trzech wiceprezes.


Stanowiska straciły: sędzia Beata Najjar, wiceprezes SO ds. karnych, której kadencja powinna upłynąć 13 października, sędzia Ewa Malinowska, wiceprezes ds. gospodarczych, której kadencja powinna zakończyć się 16 października oraz sędzia Maria Dudziuk, wiceprezes ds. cywilnych, której kadencja powinna upłynąć dopiero we wrześniu 2020 roku.


Sędzia Najjar przebywa za granicą na urlopie i decyzja o odwołaniu nie została jej jeszcze wręczona.

 

"Oczekujemy wsparcia i reakcji"

 

Zwolnione wiceprezes w maju 2016 r. podpisały list do ministra Ziobry, w którym wyraziły swoje oburzenie artykułem Macieja Marosza, zamieszczonym 24 maja w "Gazecie Polskiej Codziennie".

 

"Artykuł ten zawiera treści szkalujące osobę Sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie Pana Andrzeja Sterkowicza oraz jego ojca Czesława Sterkowicza, osobę niezwiązaną z wymiarem sprawiedliwości. Z przekazanych nam informacji wynika, iż po zapoznaniu się z tym artykułem, wskutek doznanego szoku, Pan Czesław Sterkowicz w dniu 26 maja 2016 r. zmarł na zawał serca" - podkreśliły w liście.

 

"Środowisko sędziowskie jest zaniepokojone powtarzającymi się personalnymi atakami na Sędziów oraz ich rodziny, które od pewnego czasu coraz częściej pojawiają się zarówno w mediach jak i wystąpieniach polityków. Jest to tym bardziej oburzające, gdy tego typu wypowiedzi przedstawiane są przez podmioty będące stronami postępowań sądowych, a zatem z jednoznacznym zamiarem instrumentalnego wywarcia wpływu na wynik postępowań" - zaznaczono w piśmie.

 

Zdaniem podpisanych sędzi, "takie działania wpisują się w utrzymujący się od dłuższego czasu ogólny klimat niczym nieuzasadnionego deprecjonowania pozycji ustrojowej sądów, pomimo nadal obowiązującego w Konstytucji trójpodziału władzy państwowej".

 

Autorki listu oczekiwały od Ziobry, "jako Ministra Sprawiedliwości, zdecydowanego wsparcia i reakcji na zaistniałą sytuację".

 

 

 

Pod listem podpisały się m.in. odwołane w środę sędzia Ewa Malinowska, sędzia Maria Dudziuk i sędzia Beata Najjar, a także ówczesna prezes SO Małgorzata Kluziak.

 

Prezes SO nie wnioskowała o wymianę wiceprezesów

 

Były rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości i członek komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji Sebastian Kaleta napisał na Twitterze, że "kadencje w sądach często się kończą, kończyły się. Nowy Prezes miał prawo zawnioskować o wymianę wiceprezesów i to zrobił".

 

 

O to, czy wiceprezes zostały odwołane na wniosek nowej prezes SO zapytał Joannę Bitner rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" Bartłomiej Przymusiński. "Właśnie skończyłam sesję i przeczytałam Twoje pytanie. Nie do mnie, ale pozwolisz, że odpiszę: Nie, nie było" - odpisała Bitner.

 

 

 


Sędziowie solidarni


Z funkcji rzecznika SO zrezygnowała Anna Ptaszek. Jak przyznała w rozmowie z polsatnews.pl, jej decyzja ma związek z odwołaniem trzech wiceprezes. - To, co spotkało panie wiceprezes, jest zwyczajnie niesprawiedliwe - powiedziała sędzia.

 

- Na razie chyba nie ma nowego rzecznika. Nowa pani prezes pozwoliła mi się jeszcze dla państwa wypowiadać - poifnormowała była już rzecznik.


Radio Zet podało, że również inni sędziowie na znak protestu postanowili odejść z zajmowanych stanowisk funkcyjnych. - Nie kontaktowałam się z innymi sędziami, więc nie mogę nic na ten temat powiedzieć - przyznała rzeczniczka.


Na stronie Sądu Okręgowego pojawiła się informacja, że 13 września minister sprawiedliwości powołał sędzię Małgorzatę Szymkiewicz-Trelkę, sędziego Dariusza Drajewicza oraz sędziego Dariusza Dąbrowskiego do pełnienia funkcji wiceprezesów. Kadencja wiceprezesów trwa sześć lat.

 

W sierpniu o nieprzyjmowanie stanowisk po wyrzuconych prezesach zaapelowało Stowarzyszenie Sędziów Polskich "Iustitia". "Pamiętajmy, że za każdą taką decyzją stoi pozbawienie naszych kolegów i koleżanek funkcji w sposób urągający wszelkim zasadom prawnym i międzyludzkim" - uzasadnili sędziowie.

 

Minister wzmacnia nadzór


Nowelizację ustawy o Ustroju sądów powszechnych Sejm uchwalił 12 lipca. Senat rozpatrzył ją 15 lipca i nie wprowadził do niej poprawek. Prezydent podpisał ustawę 24 lipca.
 
Nowela odstępuje od modelu powoływania prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych przez ministra sprawiedliwości po uzyskaniu opinii zgromadzeń ogólnych sądów. Zakłada też - "dla wzmocnienia nadzoru zewnętrznego sprawowanego przez ministra" - odstąpienie od zasady powoływania prezesa sądu rejonowego przez prezesa sądu apelacyjnego z zastosowaniem procedury opiniowania kandydata - na rzecz powołania go przez ministra.
 
Z kolei przepis przejściowy przewiduje, że prezesi i wiceprezesi sądów "mogą zostać odwołani przez ministra sprawiedliwości, w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, bez zachowania wymogów" określonych w przepisach.

 

Przez pół roku ma też istnieć możliwość dokonania przez prezesów "przeglądu stanowisk funkcyjnych" w sądach, czyli m.in. przewodniczących wydziałów.

 

Bunt sędziów w Łodzi

 

Z kolei sędziowie w Łodzi nie zgadzają się na odwołanie prezesa tamtejszego Sądu Okręgowego. Nowa ustawa o sądach powszechnych daje takie prawo ministrowi sprawiedliwości. Sędziowie bronią jednak swojego szefa i twierdzą, że Zbigniew Ziobro chce go wymienić z powodów politycznych.

 

- Przez ostatnie pół roku wpłynęło 18 tysięcy spraw natomiast zostało zakończonych 18 tysięcy 600, oznacza to, że sąd nadrabia zaległości - powiedziała Polsat News Monika Pawłowska-Radzimierska, rzecznik ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Łodzi.

 

Wyjaśniła, że dzieje się tak, choć sąd jest w bardzo trudnej sytuacji kadrowej. - W Sądzie Okręgowym w Łodzi mamy 16 wakatów i dwóch sędziów oddelegowanych do sprawowania funkcji w ministerstwie sprawiedliwości, czyli ok. 14 proc. sędziów nie orzeka, bo ich po prostu nie ma - wyjaśniła Monika Pawłowska-Radzimierska.

 

 

 

polsatnews.pl, radiozet.pl, PAP