Po tym jak samochód Michała Wojnarowskiego został sprzedany, otrzymał on jedynie kilka smsów od właściciela komisu.

 

- Przelew miał być w ciągu tygodnia, ale wówczas zaczęły się schody, że niby klient brał auto na kredyt i bank nie przelał mu pieniędzy, że właściciel przelał pieniądze na moje konto, ale te nie dotarły. Na początku wierzyłem - powiedział reporterce "Interwencji" pan Michał.

 

"Przyznał się, że ma długi"

 

To jeden z smsów jakie otrzymał od właściciela komisu:

 

"Przelew został wysłany, jeżeli w poniedziałek nie otrzyma pan pieniędzy, wówczas może pan skierować sprawę do sadu. Jeżeli gotówkę pan otrzyma, skieruję sprawę do sądu w drugą stronę. Nie widzę potrzeby wysłania panu potwierdzenia, w poniedziałek będzie pan miał gotówkę."

 

- W końcu właściciel przyznał się, że ma długi i te pieniądze poszły na spłatę innych zobowiązań - stwierdził Michał Wojnarowski.

 

"Gratuluję, teraz na pewno szybko Pan odzyska swoje pieniądze. Szkodząc mi, szkodzi Pan również sobie. Od wielu miesięcy próbuję wyjść na prostą i z każdym idzie się dogadać. Pan wybrał inną drogę. Trudno" - napisał Wojnarowskiemu właściciel komisu w innym smsie.

 

Wygrał w sądzie, komornik ściągnął dwie raty

 

Mariola Grega i Marcin Rost również oddali samochody do tego samego komisu. Na swoje pieniądze czekają od miesięcy. Pan Marcin ma już wyrok. Sprawę oddał do komornika, ale całości pieniędzy nie odzyskał.

 

- Komornik do tej pory ściągnął dwie raty w wysokości 1700 zł. I czekam na dalsze raty - powiedział Marcin Rost. Według umowy mężczyzna powinien dostać za auto 10 tys. zł.

 

- Ten pan mi cały czas obiecywał, że pieniądze będą na 100 procent, że gdy jakieś auto sprzeda i dostanie pieniądze, to mi zwróci. Do tej pory nie dostałam nic. Mój samochód został sprzedany w kwietniu - dodała Mariola Grega.

 

"Skąd mam znaleźć pieniądze?"

 

Poszkodowani klienci udali się wraz z reporterką Interwencji do komisu.

 

- Pieniądze poszły na spłatę innych klientów. Skąd mam znaleźć pieniądze, żeby spłacić tych panów? - zapytał jego właściciel.

Jeden z klientów: - Znajdzie sobie pan uczciwą pracę.

Właściciel komisu: - I co, komornik mi będzie zabierał, tak?

Klient komisu: - No, takie życie. Będzie pan harował jak wół, tak jak ja i będzie pan spłacał wierzytelności.

 

Poszkodowani zgłosili sprawę policji. Postępowanie trwa. Właściciel komisu zaczął spłacać zadłużenia po kilkaset złotych miesięcznie.

 

- Mam wyrok, komornik został wysłany i nie wiem, czy pieniądze w ogóle odzyskam - podsumował Michał Wojnarowski.

 

Interwencja