Jak mówił adwokat, obecnie oskarżeni czekają w prokuraturze na podjęcie decyzji odnośnie środków zapobiegawczych. - Wiem jedynie, że nie będą to środki izolacyjne - powiedział Piątkowski dziennikarzom zgromadzonym przed siedzibą prokuratury.


Jako pierwszy zarzut usłyszał klient adwokata Zbigniewa Piątkowskiego - Łukasz Rz., który składał wyjaśnienia przez sześć godzin. Jak poinformował adwokat, pozostali trzej oskarżeni skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień.

 

Ojciec Stachowiaka: funkcjonariusz nie wyraził skruchy

 

Pełnomocnik mówił też dziennikarzom, że obrona nie miała wcześniej dostępu do żadnych materiałów z prowadzonego postępowania, w szczególności do opinii biegłych.


Z dziennikarzami rozmawiał też przed siedzibą prokuratury ojciec Stachowiaka - Maciej. W jego ocenie przesłuchiwany we wtorek funkcjonariusz nie wyraził skruchy.

 

- Nie było słowa przepraszam - podkreślił. Dodał, że policjant "uważa się za człowieka niewinnego". - Jego zdaniem to mój syn był osobą agresywną na rynku i zaczepiał ludzi. Oczywiście się z tym nie zgadzamy - powiedział. - Na pewno tej sprawy nie zostawimy, chodzi o wyjaśnienie i doprowadzenie do prawdy - zapowiedział.

 

Znęcania się nad osobą pozbawioną wolności

 

Jak podała rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik, przekroczenie uprawnień oraz znęcanie się fizyczne i psychiczne nad zatrzymanym 15 maja 2016 r. we Wrocławiu Igorem Stachowiakiem Prokuratura Okręgowa w Poznaniu przedstawiła we wtorek czterem ówczesnym funkcjonariuszom Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Grozi im do 5 lat pozbawiania wolności.


- Zebrany materiał dowodowy pozwolił na ustalenie, że funkcjonariusze zastosowali do obezwładnienia Igora Stachowiaka środki nieadekwatne do zagrożenia, jakie stwarzał zatrzymany - podała prok. Bialik. Dodała, że ich użycia nie uzasadniał w dostatecznym stopniu fakt, że Stachowiak był agresywny wobec policjantów już od momentu przewożenia go do komisariatu.

 

"Naruszyli godność, nietykalność cielesną i prawo do ludzkiego traktowania"


- Naruszeniem zasad użycia środków przymusu bezpośredniego było zastosowanie wobec Igora Stachowiaka tzw. tasera, a więc paralizatora elektrycznego w sytuacji, gdy zatrzymany miał ręce skrępowane z przodu kajdankami, co potęgowało ból - poinformowała prok. Bialik. Według niej, funkcjonariusze szarpali go, popychali i przewrócili na podłogę; zwracali się do niego w sposób wulgarny i obelżywy, strasząc ponownym użyciem paralizatora.


Według prokuratury, "takie postępowanie funkcjonariuszy naruszało godność, nietykalność cielesną i prawo Igora Stachowiaka do ludzkiego traktowania".


Według prok. Bialik, podejrzani nie przyznali się. Jeden z nich złożył obszerne wyjaśnienia, pozostali skorzystali z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Wobec podejrzanych zastosowano dozór policji połączony z obowiązkiem informowania o wyjazdach z miejsca zamieszkania oraz zakaz kontaktu z innymi podejrzanymi w tej sprawie.

 

Jeden czy dwa zarzuty

 

Jak informuje dziennikarz Polsat News Artur Adamczak, powołując się na informacje od pełnomocnika jednego z podejrzanych oraz od ojca ofiary, prokuratura postawiła byłym funkcjonariuszom policji tylko jeden zarzut - z art. 231 kodeksu karnego.

 

Głosi on:

§ 1. Funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej,
podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 3. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 działa nieumyślnie i wyrządza istotną szkodę,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli czyn wyczerpuje znamiona czynu zabronionego określonego w art. 228.

 

Działanie policjantów mogło nasilić reakcję organizmu

 

W poniedziałek do opinii biegłych, którzy badali przyczynę śmierci Igora Stachowiaka, dotarł portal Onet.pl. Wynika z nich, że przyczyną śmierci była niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii spowodowanego zażyciem środków psychoaktywnych. Zdaniem lekarzy, działanie policjantów mogło jednak nasilić reakcję organizmu, która doprowadziła do zgonu.

 

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat mężczyzna stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

 

Czterech policjantów z komisariatu Wrocław-Stare Miasto zostało w piątek zwolnionych w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka w maju 2016 r. 

 

 

polsatnews.pl, PAP