Putin pojawił się w lokalu wyborczym w Moskwie w budynku Akademii Nauk - w tym samym miejscu, gdzie w zeszłym roku głosował w wyborach do parlamentu. Dziennikarzom powiedział, że dokonał "świadomego wyboru", przy czym na pytanie, na kogo głosował, odparł, iż jest to "informacja tajna". Przyznał też, że "nie bardzo" śledził kampanię wyborczą.

 

Wcześniej niezależna telewizja Dożd podawała, powołując się na źródła, że głosowanie Putina ma zwrócić uwagę obywateli nie tylko na wybory lokalne - na których frekwencja zwykle jest niska - ale i na przyszłoroczne wybory prezydenckie.

 

Test przed wyborami prezydenckimi

 

Niedzielne głosowanie oceniane jest w znacznym stopniu przez pryzmat wyborów szefa państwa, które odbędą się w marcu. Putin wciąż oficjalnie nie zadeklarował, że weźmie w nich udział. Według informacji medialnych na szczeblu eksperckim w administracji (kancelarii) prezydenta trwają dyskusje nad różnymi sposobami osiągnięcia zadowalającej frekwencji w przyszłorocznych wyborach. Media, powołując się na źródła, podawały, że rozważane jest np. organizowanie wraz z wyborami referendów w ważnych sprawach lokalnych oraz że wśród potencjalnych oponentów Putina - kandydatów na prezydenta - mogłaby się pojawić kobieta.

 

Wybory regionalne i lokalne odbywające się w niedzielę są ostatnimi przed marcową elekcją prezydencką i wypróbowanych zostanie podczas nich wiele rozwiązań technicznych i organizacyjnych przyszłych wyborów. To m.in. nowe możliwości głosowania bez zaświadczenia z miejsca zamieszkania czy elektroniczne urny wyborcze nowej generacji.

 

Wybory odbywają się praktycznie w całym kraju. Jedynymi trzema regionami, w których nie ma w niedzielę żadnych głosowań są: leżąca na Kaukazie Inguszetia, obwód magadański oraz Petersburg. Uprawnionych do głosowania jest około 46 milionów osób. Łącznie odbywa się 5,8 tysiąca różnych głosowań, w wyniku których rozdanych zostanie blisko 37 tysięcy mandatów we władzach regionalnych, lokalnych i miejskich.

 

PAP