Według agencji syryjski rząd zaprzeczył, że kiedykolwiek w przeszłości przeprowadził atak z użyciem broni chemicznej. Zapewnił jednocześnie, że nigdy nie użyje takiego rodzaju broni.

 

W swoim czternastym raporcie komisja napisała, że ma dowody na 33 ataki chemiczne w Syrii, z których 27 dokonały siły prezydenta Baszara el-Asada. Do siedmiu z nich doszło między 1 marca a 7 lipca. Nie ustalono na razie sprawców sześciu wcześniejszych ataków.

 

Według raportu 4 kwietnia syryjski samolot bojowy zrzucił bombę z sarinem na miejscowość Chan Szajchun w prowincji Idlib na północy kraju. Komisja twierdzi, że wśród co najmniej 87 ofiar śmiertelnych było 28 dzieci i 23 kobiety.

 

Komisja uznała te wydarzenia za zbrodnię wojenną

 

"Siły rządowe kontynuowały schemat stosowania broni chemicznej przeciwko cywilom na obszarach kontrolowanych przez opozycję. Podczas najpoważniejszego incydentu, w Chan Szajchun, syryjskie siły powietrzne wykorzystały sarin, zabijając dziesiątki ludzi, głównie kobiet i dzieci" - czytamy w raporcie. Komisja uznała te wydarzenia za zbrodnię wojenną.

 

Rząd w Damaszku wielokrotnie zaprzeczał, jakoby wykorzystywał broń chemiczną. Twierdzi, że 4 kwietnia jego siły dokonały nalotu na magazyn, w którym ugrupowanie Dżabhat Fatah al-Szam (dawny Front al-Nusra, związany niegdyś z Al-Kaidą) składowało "toksyczne substancje". Oenzetowscy śledczy odrzucili te wyjaśnienia.

 

PAP