Prezydent Andrzej Duda ogłosił inicjatywę przeprowadzenia referendum w sprawie zmian w konstytucji w czasie uroczystości w święto Konstytucji 3 maja. Prezydent chce, by referendum to odbyło się 11 listopada 2018 r., w 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. 11 listopada, to również - wynikający z Kodeksu wyborczego - termin wyborów samorządowych.

 

25 sierpnia, podczas konferencji inaugurującej debatę dotyczącą zmian w konstytucji, marszałek Karczewski oświadczył, że "nie jest przekonany do terminu referendum konstytucyjnego zaproponowanego wstępnie przez prezydenta".

 

"Polacy powinni cieszyć się z rocznicy odzyskania niepodległości"

 

Karczewski pytany o powody swoich wątpliwości, wskazywał, że zaproponowany termin referendum konstytucyjnego to czas, w którym Polacy powinni cieszyć się z setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

Dodatkowo - na co zwraca uwagę marszałek Senatu - termin 11 listopada 2018 r. - skupiałby w sobie zarówno referendum, jak i wybory samorządowe.

 

- Pamiętając o tym, że w polskim społeczeństwie nawyk chodzenia do wyborów nie jest upowszechniony, a frekwencja w wyborach jest niska, chcemy zadbać o to, żeby wszystkie najwyższego stopnia akty demokratyczne, jakimi są wybory i referendum, odbywały się przy dużej frekwencji - stwierdził Karczewski. - Tutaj jest taka troska o to, żeby w jakiś sposób oddzielić wybory samorządowe i referendum - zaznaczył.

 

Termin należy "ustalić politycznie"

 

- Jedni uważają, że to (11 listopada) jest bardzo dobry termin, inni uważają, że jest bardzo zły. Musimy rozmawiać, prowadzić dyskusję i debatę w tej sprawie - powiedział marszałek Senatu. Zapowiedział, że kwestia terminu referendum ws. konstytucji jest jednym z tematów, który zostanie poruszony podczas jego poniedziałkowego spotkania z prezydentem.

 

Karczewski dopytywany o najlepszy - jego zdaniem - termin referendum konstytucyjnego, zaznaczył, że należy "ustalić politycznie", czy wybory samorządowe odbędą się 11 listopada, czy w innym terminie.

 

Podkreślił jednocześnie, że dotychczasowe wnioski z dyskusji o referendum wskazują, że powinno być ono dwudniowe - dzięki czemu frekwencja referendalna będzie wyższa.

 

"Referendum ma być dyskusją"

 

Marszałek Senatu przypomniał, że w ostatnim ogólnopolskim referendum, zainicjowanym przez prezydenta Bronisława Komorowskiego, wzięło udział niespełna 8 proc. uprawnionych do głosowania Polaków. - To jest klęska demokracji. Warto stworzyć takie warunki, żeby faktycznie referendum było dyskusją i debatą ogólnonarodową i do referendum poszła jak największa liczba Polek i Polaków - przekonywał.

 

Karczewski pytany był też, czy jeśli nie dojdzie do kompromisu ws. terminu referendum, między nim a prezydentem, można spodziewać się, że Senat odrzuci prezydencki wniosek o referendum. - Debata, ta końcowa w Senacie, na pewno będzie bardzo długa i wnikliwa, ale też do tej debaty musimy się przygotować i doprowadzić do takiego rozwiązania, które nie wzbudzi niepotrzebnych napięć i niezrozumienia - stwierdził marszałek Senatu.

 

PAP