Unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu oddalił w środę skargi Słowacji i Węgier na decyzję o obowiązkowej relokacji uchodźców przebywających w Grecji i we Włoszech. Sędziowie uznali, że mechanizm jest proporcjonalny.

 

Na konferencji prasowej w Sejmie europoseł PiS Karol Karski stwierdził, że mamy do czynienia "z dosyć szczególnym orzeczeniem".

 

- Mamy do czynienia z orzeczeniem, które stwierdza, że mamy dostosowywać się wszyscy do takich standardów, w których relokacje uchodźców są obowiązkowe, ale z drugiej strony wiemy, że rozporządzenie to obowiązuje tylko do końca września tego roku i żadne z państw członkowskich go nie wykona - podkreślił.

 

"Nie ma żadnego sprawnego mechanizmu"

 

W jego ocenie orzeczenie to, które przestanie obowiązywać za kilka tygodni, nakłada się na inne przepisy pozwalające państwom członkowskim dbać o swoje bezpieczeństwo i określać osoby, które temu bezpieczeństwu zagrażają.

 

Według Karskiego nie ma żadnego sprawnego mechanizmu, który ograniczałby możliwość przysyłania do Polski osób, które stwarzają niebezpieczeństwo. - Jednocześnie mamy do czynienia z sytuacją, w której Komisja Europejska po raz kolejny wzywa rząd Polski do przyjmowania uchodźców. Musi mieć świadomość tego, jak wielkie jest to zagrożenie - mówił.

 

Karski dodał, że Polska przyjmuje m.in. osoby, "którym nadaje status ochrony uzupełniającej z Białorusi i z Ukrainy; i to jest ten kierunek, na który jesteśmy otwarci".

 

"Polska nie ulegnie presji"

 

Obecny na konferencji europoseł Ryszard Czarnecki odniósł się do zapowiedzi wiceszefa KE Fransa Timmermansa, który poinformował, że 25 września na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej odbędzie się dyskusja na temat Polski.

 

- Precyzując nie będzie to w żadnym z głównych punktów porządku obrad, na który jednomyślnie muszą zgodzić się członkowie Rady Unii, tylko w punkcie wolne wnioski na samym końcu - wyjaśnił Czarnecki.

 

Według Czarneckiego będzie to "monolog Timmermansa". W ocenie europosła PiS, tak naprawdę nie chodzi o kwestię praworządności w Polsce, tylko o to, że Polska konsekwentnie nie chce przyjmować nielegalnych imigrantów. - I nie będzie tego czynić. Taka jest wola polskich obywateli i polskich władz - podkreślił.

 

Jego zdaniem wszyscy, "którzy w Polsce mówią, że chodzi o to, aby Polska przyjęła sieroty z Aleppo, czy matki z dziećmi z innych miast Syrii - kłamią".

 

Dodał, że "Komisja Europejska chce na siłę wcisnąć nam ludzi, którym nikt nie zagraża,(...) bo od lat mieszkają w obozach we Włoszech i Grecji". Jak dodał, "Polska nie ulegnie presji, nie będziemy przyjmować imigrantów".

 

PAP