Policjanci natychmiast pojechali do przedszkola, do którego uczęszcza chłopiec. Po rozmowie z opiekunką grupy ustalili, iż 3-latek najprawdopodobniej niespostrzeżenie oddalił się z sali.

 

Następnie, korzystając z zamieszania spowodowanego pierwszym dniem roku szkolnego, opuścił również budynek przedszkola. Doszło do tego w czasie, kiedy część rodziców odbierała już swoje pociechy.

 

Matka dostrzegła dziecko z autobusu

 

Chłopiec oddalił się i błąkał po ulicach miasta. Tam zauważyły go dwie kobiety, które zawiadomiły policję. Maluch nie był w stanie powiedzieć im jak się nazywa i gdzie mieszka.

 

W pewnym momencie pojawiła się 27-letnia matka chłopca, która z okna autobusu zauważyła dziecko w towarzystwie policjantów i zaniepokojona wysiadła. Kobieta oświadczyła, iż jej syn powinien być do godziny 15:00 w przedszkolu i nie ma pojęcia, jak znalazł się w tym miejscu.

 

"Wykorzystał moment nieuwagi"

 

Jolanta Kuchciak, dyrektor Publicznego Przedszkola Nr 4 w Jastrzębiu-Zdroju zapewnia, że procedury bezpieczeństwa w przedszkolu są zachowane, a dziecko wykorzystało moment nieuwagi salowej. - Pani w tym momencie była, ale na sekundę odwróciła uwagę. Do końca życia sobie tego nie wybaczę - powiedziała.

 

To był pierwszy dzień trzylatka w przedszkolu. Wiedział, jak wyjść z placówki, bo przychodził do niej z rodzicami i starszym rodzeństwem. Chłopcu nic się nie stało. Śledczy prowadzą jednak czynności, które mają wyjaśnić dokładne okoliczności zdarzenia.

 

polsatnews.pl, Dziennik Zachodni