Huragan Irma, który przeszedł nad Karaibami osiągając maksimum w 5-stopniowej skali Saffira-Simpsona, dotarł na terytorium Portoryko i Dominikany. Na Karaibach w wyniku jego oddziaływania zginęło siedem osób. Żywioł zbliża się teraz do Kuby, która ogłosiła stan pogotowia alarmowego. W weekend Irma ma dotrzeć do wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Huraganowi towarzyszy wiejący z prędkością 300 km na godzinę wiatr i ulewne deszcze.

 

Zdaniem eksperta huragan Irma jest zjawiskiem "absolutnie fantastycznym" dla meteorologa. - Zachwyt nad huraganem kończy się, gdy na obszarze jego oddziaływania znajdą się ludzie - powiedział prof. Chojnicki.

 

Zmiany klimatu

 

- Pod wpływem zmian klimatu podnosi się poziom wody. W okolicach Nowego Jorku podniósł się o 30 cm. Gdy huragan wpycha w głąb lądu wodę, to mamy 30 cm wody więcej. Zatem zmiany klimatyczne bardzo często z huraganem współdziałają - powiedział Chojnicki.

 

Dodał również, że temperatura wody w oceanie rośnie, co powoduje, że źródło napędu huraganów zdecydowanie jest coraz mocniejsze. - Pojawiają się głosy, że huraganów nie będzie więcej, ale będą silniejsze. Przykładem tego jest Irma - tłumaczył ekspert z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

 

Katia i Jose

 

Jak podaje NHC na Zatoką Meksykańską właśnie ukształtował się front burzowy Katia, który już w środę został zakwalifikowany jako huragan. Porywy wiatru osiągają tam już prędkość 120 km na godz. W ocenie Centrum ds. Huraganów, Katia będzie przez kilka dni pozostawać nad Zatoką Meksykańską.

 

 

Z kolei w pobliżu Karaibów, na otwartym Atlantyku, powstał front burzowy Jose, któremu NHC przyznało w środę 3. kategorię w 5-stopniowej skali Saffira-Simpsona.

 

 

NOAA, polsatnews.pl