Gwałty, tortury i wymuszenia - Lekarze bez Granic o traktowaniu migrantów w Libii

Świat
Gwałty, tortury i wymuszenia - Lekarze bez Granic o traktowaniu migrantów w Libii
Reuters

Migranci przetrzymywani w obozach w Libii traktowani są jak towar do eksploatacji; spotykają ich gwałty, tortury i wymuszenia - alarmują Lekarze bez Granic (MSF). Komisja Europejska zapewnia, że "nie jest ślepa" na ten problem i chciałaby zmiany sytuacji.

Szefowa MSF dr Joanne Liu napisała list otwarty w tej sprawie do przywódców państw i instytucji europejskich. Jej dramatyczna relacja z wizyty w obozach, w których przetrzymywani są w Libii migranci, zbiega się w czasie ze znaczącym spadkiem ich napływu do Włoch.

 

Według danych MSW w Rzymie w sierpniu br. do włoskich wybrzeży przybyło o 87 proc. mniej uciekinierów niż rok wcześniej. To punkt zwrotny na szlaku migracyjnym z Libii do Włoch, przez który tylko w tym roku przybyło do Italii prawie 100 tys. ludzi.

 

Odkąd zamknięta została trasa we wschodniej części Morza Śródziemnego, którą do Europy z Turcji przeprawiali się głównie Syryjczycy, to właśnie przeprawa z Libii była dla UE największym problemem. Włoskie władze nie chwalą się tym, jednak wiele nieoficjalnych informacji wskazuje na to, że Rzym zaczął płacić Libijczykom za niewypuszczanie migrantów.

 

W minionych tygodniach służby w Libii, skąd odpływa większość migrantów wysyłanych przez przemytników, zaostrzyły kontrolę granicy morskiej.

 

"Towar do eksploatacji"


Choć podobna praktyka zupełnie oficjalnie stosowana jest wobec Turcji, to w przypadku Libii, będącej de facto państwem upadłym, wywołuje ona kontrowersje. Uznawany przez społeczność międzynarodową rząd libijski nie kontroluje całego obszaru kraju, konkurując o wpływy z siłami lojalnymi wobec zbuntowanego generała Chalify Haftara.

 

W obozach dla złapanych przez Libijczyków migrantów "ludzie są traktowani po prostu jako towar do eksploatacji" - napisała w liście otwartym szefowa międzynarodowego oddziału Lekarzy bez Granic Joanne Liu.

 

"Są stłoczeni w ciemnych, brudnych pokojach bez wentylacji, siedząc jeden na drugim. Mężczyźni powiedzieli nam, że część z nich była zmuszona do biegania nago po dziedzińcu, aż padli z wycieńczenia. Kobiety są gwałcone, a następnie zmuszane do dzwonienia do rodzin z prośbą o pieniądze za uwolnienie. Wszyscy ludzie, z którymi się spotykałam, mieli łzy w oczach, prosząc raz za razem o pomoc w wydostaniu się stamtąd. Ich rozpacz jest przytłaczająca" - relacjonowała.

 

Liu podkreśliła, że płynące z Europy środki, przeznaczane na powstrzymywanie łodzi z migrantami przed opuszczeniem libijskich wód terytorialnych, służą do wprowadzania przestępczego systemu nadużyć. "Ludzie nie mogą być odsyłani do Libii, nie powinni też być tam przetrzymywani" - oświadczyła.

 

Czubek góry lodowej


Jej zdaniem ośrodki detencyjne, które odwiedziła w ostatnich tygodniach, to tylko czubek góry lodowej. Działaczka oceniła, że spadek liczby osób opuszczających Libię w drodze do Europy odtrąbiono jako sukces, tymczasem - biorąc pod uwagę to, co dzieje się w libijskich obozach dla migrantów - powinien być pokazany jako przykład hipokryzji i cynicznego współuczestnictwa w handlu ludźmi.

 

Komisja Europejska przekazała, że zdaje sobie sprawę z sytuacji, jaka panuje w libijskich obozach. "Jesteśmy w pełni świadomi nieakceptowalnych, nieludzkich warunków, w jakich przetrzymywani są migranci w zamkniętych ośrodkach w Libii, nie jesteśmy na to ślepi. Chcielibyśmy zmiany sytuacji, jak wielokrotnie mówiliśmy" - podkreśliła w czwartek Catherine Ray, rzeczniczka szefowej unijnej dyplomacji Federiki Mogherini.

 

"Likwidacja modelu biznesowego przemytników ludzi"


Zapewniła, że priorytetem dla KE jest ochrona życia migrantów i likwidacja modelu biznesowego przemytników ludzi. Dodała, że Komisja szuka sposobów na umożliwienie legalnej imigracji do Europy tym, którzy kwalifikują się do międzynarodowej ochrony.

 

Ray zaznaczyła, że UE stara się szkolić libijską straż przybrzeżną, by ta skuteczniej przeciwdziałała przemytowi migrantów do Europy i mogła ratować ich życie.

 

O ile u szczytu kryzysu migracyjnego w 2015 r. i na początku 2016 r. do Europy przez Turcję przedostawali się głównie Syryjczycy kwalifikujący się do przyznania azylu, o tyle z trasy przez Libię do Włoch korzystają w dużej mierze migranci ekonomiczni.

 

Wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans mówił w niedawnym wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera”, że jest zwolennikiem założenia w Libii obozów dla uchodźców pod egidą ONZ i ustalania na miejscu, kto ma prawo legalnie przedostać się na terytorium UE. Jego zdaniem w ten sposób można otworzyć legalne kanały imigracji.

 

PAP

prz/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze