Wydanym we wtorek wyrokiem sędziowie Trybunału umocnili prawa pracowników: jak orzekli, zwolnienie kogoś za korzystanie w pracy z Internetu do prywatnych celów jest niezgodne z prawem. Kontrolując elektroniczną komunikację pracownika pracodawca naruszył podstawowe prawo obywatelskie do ochrony sfery prywatnej – głosi uzasadnienie wyroku.


Pisał maile do brata i narzeczonej


Sprawa dotyczyła 38-letniego inżyniera z Bukaresztu, Bogdana Barbulescu. W sierpniu 2007 r., po trzech latach pracy w prywatnej firmie, został zwolniony, bo korzystał ze swojej skrzynki mailowej w pracy także do celów prywatnych. Pracodawca pokazał mu kopie jego korespondencji z jednego tygodnia – na 45 stronach znajdowały się, obok zawodowej korespondencji, prywatne maile, w tym do brata i narzeczonej. Chodziło w nich m.in. o zdrowie i życie seksualne inżyniera. Krótko przedtem firma poinformowała wszystkich pracowników, że została zwolniona jedna z ich koleżanek, bo korzystała do prywatnych celów z Internetu, telefonu i ksero.


Inżynier Barbulescu nie zamierzał pożegnać się bez słowa skargi i wniósł sprawę do sądu. Rumuński sąd orzekł jednak, że firma, która go zwolniła, poruszała się w ramach obowiązującego prawa i poinformowała przedtem zatrudnionych o zasadach panujących w przedsiębiorstwie.


Sąd wskazywał też wielokrotnie, że inżynier podejmując pracę podpisał porozumienie z pracodawcą. Stanowisko to powtórzyła w Strasburgu przedstawicielka rumuńskiego rządu. - Porozumienie stawiało sprawę jasno: korzystanie z komputera i Internetu jest dozwolone tylko do celów służbowych - argumentowała przedstawicielka rządu.

 

"Wtargnięcie w jego życie prywatne i jego korespondencję"


Trybunał w Strasburgu był innego zdania. Skrytykował, że rumuńskie sądy nie zbadały w wystarczający sposób, czy inżynier został poinformowany przez pracodawcę o kontrolowaniu jego korespondencji mailowej. Nie zbadały też, czy pracownikowi został uświadomiony zakres tej kontroli, a tym samym "wtargnięcie w jego życie prywatne i jego korespondencję".


Rumuńskie sądownictwo nie sprawdziło też, na ile uzasadniona była tak kompleksowa kontrola pracowników – zganił ETPC. Tym samym rumuński wymiar sprawiedliwości podjął decyzję nie rozważając starannie z jednej strony interesów przedsiębiorstwa i z drugiej prawa inżyniera do ochrony jego sfery prywatnej.


Wewnętrzne przepisy firmy nie mogą "całkowicie ukrócić w miejscu pracy prywatnego życia pracownika" - głosi dalej orzeczenie sędziów ze Strasburga. Prawo do życia prywatnego i poufności korespondencji może być wprawdzie "ograniczone w koniecznych ramach", ale nie całkowicie zniesione.


Wyrok Wielkiej Izby ETPC definitywny


Wyrok zapadł głosami 11 sędziów (przeciwko 6) Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i jest definitywny. Uchyla tym samym wyrok Izby ETPC ze stycznia 2016 r., który odrzucił skargę Bogdana Barbulescu. Siedemnastu sędziów Wielkiej Izby Trybunału wysłuchało w ramach swoich obrad między innymi opinii ekspertów Europejskiego Zrzeszenia Związków Zawodowych (EGB).


Decyzja Trybunału w Straburgu może w istotny sposób wpłynąć na ustawodawstwo i orzecznictwo w 47 państwach Rady Europy. Rzecznik ETPC wyjaśnił, że jest wskazane, by państwa członkowskie Rady Europy wyciągnęły konsekwencje z dzisiejszego wyroku. Przede wszystkim muszą stwierdzić, czy kroki podjęte przez pracodawców do kontroli korzystania z internetu w pracy, są odpowiednie i czy w wystarczającym stopniu chronią pracowników przez naruszaniem ich praw.

 

Nie może bez ograniczeń kontrolować pracownika


W Niemczech Federalny Sąd Pracy (BAG) orzekł w końcu lipca br., że pracodawca nie może bez ograniczeń kontrolować, co robi na komputerze podwładny. Gdyby to robił, naruszyłby prawo pracownika do informacyjnego samostanowienia. Taki monitoring jest dopuszczalny tylko wówczas, gdy pracodawca dysponuje konkretnymi wskazówkami, że pracownik nadużywa korzystania ze służbowego komputera do prywatnych celów.

 

Deutsche Welle