O nowym drewnianym domku na działkę marzyła m.in. pani Anna z Jasła. Znalazła ogłoszenie Tomasza M. W listopadzie ubiegłego roku podpisała umowę na zakup domku.

 

- Pojechałam, dostałam umowę, zapłaciłam 6200 zł plus 280 zł za beton, który mi wylał na fundament - opowiada.

 

9 miesięcy spóźnienia

 

Domek miał stanąć w grudniu ubiegłego roku, nie ma go do dziś. Tomasz M. po wylaniu fundamentu więcej się nie pojawił.

 

- Dla mnie to jest szokujące, że taki oszust sobie funkcjonuje, śmieje się dosłownie ze wszystkich i jemu nic nie jest – skomentowała pani Anna w rozmowie z reporterką programu "Interwencja".

 

- Tomasz M. był wielokrotnie karany. Ma łącznie około 40 wyroków. W związku z tym, że został wielokrotnie skazany na kary bezwzględne pozbawienia wolności, powinien odbywać karę - poinformował Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie.

 

Powinien, ale nie odbywa, sprzedaje za to - jak informuje "Interwencja" - drewniane domki. W lutym jego klientem został Adam Trzciński z Olsztyna. Wpłacił 9 tys. zł zaliczki za domek wartości 23 tys. zł.

 

- Trzy miesiące mijają, jak domku nie ma. Przez ten czas Tomasz M. obiecywał, że przyjedzie. Wczoraj też miał przyjechać i też się nie pojawił - powiedział Trzciński. 

 

Dom miał być w czerwcu

 

Zamówionym domkiem miał cieszyć się także Andrzej Jachacy, który zapłacił 13 600 zł zaliczki.

 

- Byliśmy umówieni w połowie czerwca. Wziąłem w pracy wolne, zamówiłem beton, przyjechałem na działkę i cały dzień czekałem na pana Tomka. Tak zaczęła się z nim gehenna - stwierdził Jachacy.

 

Reporterka Interwencji odwiedziła tartak w Jaśle, pod pretekstem kupna domku od Tomasza M. Na miejscu spotkała kolejnych niezadowolonych klientów.

 

- Od kwietnia umowę mam i już nerwy mi puszczają. Były telefony, obiecanki, że za tydzień, za dwa, jutro, pojutrze. Dwa urlopy mi przeszły na obiecywaniach - powiedziała jedna z klientek.

 

Do rozmowy włączył się Bogdan J., wspólnik Tomasza M., który stwierdził. że "jest trochę poślizgu, bo paru ludzi nie przyszło do roboty". - Ja też czasami zawaliłem, bom dał w "palnik", też dwa, trzy dni się nie przyszło. Czasami są loty na niskim pułapie, żeby radary nie wykryły - tłumaczył.

 

Wyroki w przerwie odbywania kary

 

Reporterce "Interwencji" udało się porozmawiać z Tomaszem M.  Mężczyzna był gotów od razu podpisać umowę na kupno domku. Mimo wielu niezadowolonych klientów, którzy czekają na domki, zapewnił dziennikarkę, że ten, który ją interesuje, będzie już w listopadzie.

 

Jak to możliwe, że człowiek, który ma tyle wyroków, nie siedzi w więzieniu? - Obecnie Tomasz M. przebywa na przerwie w wykonaniu kar pozbawienia wolności. Przerwa ta została mu udzielona przez Sąd Okręgowy w Rzeszowie - poinformował Kazimierz Łaba z Prokuratury Rejonowej w Jaśle.

 

Okazało się, że sądy trzykrotnie skazywały Tomasza M. za przestępstwa popełnione w okresie, gdy korzystał z przerwy w odbywaniu kary.

 

- Dodać jeszcze należy, że są prowadzone dwie kolejne sprawy, wpłynęły dwa nowe akty oskarżenia - uzupełnił Artur Lipiński, rzecznik Sądu Okręgowego w Krośnie.

 

"Przez 11 lat więzienia nauczyłem się"

 

Tomasz M. zapewnił, że "nikt nie został oszukany". Ludzie przeczytali opinie z moich dawnych czasów i czepiają się mnie - stwierdził.

Reporterka: Ale ja rozmawiałam z osobami, które teraz czekają na domki, nie z dawnych czasów.

- I wszystkim domki stawiamy.

- Ci, którzy mają umowy i terminy, to tych domów tam nie ma. Byłam, widziałam. Na przykład pan Trzciński. Ma domek?

- Jutro będzie miał, bo dzisiaj wyjeżdża.

- Ale on już jakieś 10 razy słyszał od pana: jutro, jutro, jutro.

- Nie słyszał 10 razy, bo dzisiaj my rozmawiali i ja mu powiedziałem, że w tym tygodniu. Bardzo dobrze znam kodeks karny i postępowania karnego. Przez 11 lat więzienia nauczyłem się.

 

Tomasz M. oszustem się nie czuje. Zapewnił, że wraz ze swoim wspólnikiem Bogdanem J., na którego ostatnio zawierane są umowy, mają wielu zadowolonych klientów i wszystkie zaległe domki wykonają. Dodał, że kolejnych wyroków się nie boi. - Lekarze nie rokują mi więcej jak 15 lat życia, a ja mam do odsiadki jeszcze 25 lat. To jak mi dojdzie jeszcze 15, to myśli pani, że ja odsiedzę? Nie - stwierdził.

 

Sąd zakazał mu budować. Twierdzi, że tylko transportuje

 

Kolejny fragment rozmowy dziennikarki Interwencji z Tomaszem M.:

 

Tomasz M.: Proszę pokazać na pieczątce, gdzie występuje moje nazwisko, gdzie podpisałem jakąkolwiek umowę.

Reporterka: Bo umowę podpisuje pan Bogdan.

- Oczywiście, że tak. Ja rysuję rysunki.

- Powiedział pan, że jesteście wspólnikami.

- Wspólnikami, w cudzysłowie, zgadza się, Mam inną firmę na siebie, zarejestrowaną, legalną.

- I dlaczego pan nie podpisuje w imieniu tej firmy?

- Bo ja wystawiam faktury za montaże domów. Mam sądowy zakaz budowlany, nie mogę budować.

- Jak widać... A co pan robi w tartaku? Raczej nie składa pan klocków, ale buduje domy.

- Zakaz budowlany nie obejmuje transportu, proszę panią.

- Czyli pan Bogdana buduje, a pan je wozi?

- Tak.

 

- Jeżeli Tomasz M. jest rzeczywiście chory, tak jak orzekają biegli, to sąd był zmuszony takiej przerwy w odbywaniu kary mu udzielić, takie jest moje stanowisko - podkreślił Kazimierz Łaba z Prokuratury Rejonowej w Jaśle.

 

Pani Anna po kilku miesiącach oczekiwań na domek poszła do sądu. - Oczywiście M. na proces nie przyszedł. Sąd wydał wyrok zaocznie, że M. ma mi wszystko zwrócić z odsetkami. Do dzisiaj nie mam ani pieniędzy, ani domku - podsumowała.

 

Po tym, gdy pracy organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości zaczęła przyglądać się Prokuratura Krajowa, prokurator z jasielskiej prokuratury wystąpił do sądu o skrócenie Tomaszowi M. przerwy w odbywaniu kary. 8 września odbędzie się rozprawa, na której rzeszowski sąd podejmie decyzję, co dalej z przebywaniem Tomasza M. na wolności.

 

Interwencja