- Liczba ataków na ludzi, z których wielu musiało zostać hospitalizowanych, wzrosła w ostatnim czasie; zwierzęta schodziły do wiosek - powiedziała wicepremier i minister ochrony środowiska Gratiela-Leocadia Gavrilescu.


Jednocześnie resort wyjaśnił, że tylko osoby upoważnione będą mogły uczestniczyć w odstrzale zwierząt, tak by nie sprowokować "biegu po trofea".


Eksperci dali zielone światło uznając, że odstrzał "stymuluje rozwój jednostek najbardziej żywotnych" i "nie naraża na niebezpieczeństwo utrzymania obu gatunków".

 

Szukają pożywienia w pobliżu domostw


Stowarzyszenia obrońców środowiska naturalnego krytykują tę decyzję uznając, iż niedźwiedzie podchodzą do siedzib ludzkich w poszukiwaniu pożywienia.


W czerwcu grupa turystów udająca się na zamek Drakuli w Poenatri napotkała na szlaku niedźwiedzicę z trójką małych. W lipcu dwóch pasterzy zostało zaatakowanych i poważnie rannych w ataku niedźwiedzia.


WWF oczekuje, że ministerstwo "każdy przypadek odstrzału będzie rozpatrywało indywidualnie" - tak, by wyeliminować "tylko te zwierzęta, które zaatakowały ludzi lub spowodowały znaczne straty".


W 2016 r. resort środowiska chciał wyrazić zgodę na odstrzał 552 niedźwiedzi, 657 wilków i 428 rysi, lecz pod wpływem protestów ekologów i opinii publicznej zrezygnował z tego projektu.

 

PAP