Aresztowany w niedzielę nad ranem 20-letni Kongijczyk Guerlin Butungu, uważany za szefa czteroosobowej bandy, która napadła na polskich turystów w Rimini, chciał uciec do Francji - podały włoskie media powołując się na ustalenia śledczych.

 

Włoska agencja prasowa ANSA podała, że mężczyzna przebywał we Włoszech legalnie z powodów humanitarnych. Pracował w placówce dla uchodźców.

 

Życzenia śmierci i zdjęcia egzekucji

 

Pod postami mężczyzny pojawiły się życzenia ciężkiego pobytu w więzieniu a nawet śmierci. Internauci zamieszczają także zdjęcia egzekucji, broni palnej oraz obozów koncentracyjnych.

 

"W cywilizowanym świecie się tak nie postępuje" - brzmi jeden z najłagodniejszych wpisów.

 

"Lepiej módl się, żebyś nie był sądzony w Polsce" - napisał inny z użytkowników Facebooka.

 

W komentarzach nie brakuje także rasistowskich treści wymierzonych w czarnoskórych. Są też wpisy mówiące o islamistach, podczas gdy dominującą religią w Kongo jest katolicyzm, a sam Butungu umieszczał posty, w których bezpośrednio odwołuje się do Boga.

 

Nie ujawniono tożsamości pozostałych zatrzymanych

 

W sobotę do aresztu trafiło trzech pozostałych sprawców brutalnej napaści na młodych Polaków i transseksualistę z Peru. To dwaj bracia, Marokańczycy, w wieku 15 i 16 lat oraz 17-letni Nigeryjczyk. Ich tożsamości nie ujawniono.

 

Szef policji z Rimini Maurizio Improta powiedział w niedzielę, że aresztowanie Butungu sprawia "podwójną satysfakcję", bo - jak podkreślił - został on zatrzymany przez kobiety. - To symboliczny gest - stwierdził.

 

polsatnews.pl