Raport odpowiednika polskiego Biura Ekspertyz Sejmowych zamówił poseł bawarskiej CSU Johannes Singhammer, wiceprzewodniczący Bundestagu. 28 sierpnia otrzymał on odpowiedź, a pełny tekst liczy 27 stron. 

 

Dokument nosi nazwę Völkerrechtliche Grundlagen und Grenzen kriegsbedingter Reparationen unter besonderer Berücksichtigung der deutsch-polnischen Situation (Międzynarodowe postanowienia dotyczące prawa i granic odszkodowań wojennych ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji niemiecko-polskiej) i jest opublikowany na stronie internetowej Bundestagu.

 

Niemiecki poseł pyta Bundestag po głosach polityków PiS

 

Zapytanie niemieckiego parlamentarzysty to konsekwencja stwierdzeń niektórych polskich polityków, m.in. premier Beaty Szydło, którzy zapowiadają starania o odszkodowania za hitlerowską napaść na Polskę. Mówi się o nawet 6 bilionach dolarów reparacji, choć oficjalnie, żadnego wystąpienia polskiego rządu w tej sprawie nie było.

 

Zdaniem Bartosza T. Wielińskiego niemieccy eksperci pracujący dla Bundestagu dochodzą do wniosku, że w latach 50. istniało suwerenne państwo polskie, a zatem jego decyzje są na gruncie prawa międzynarodowego wiążące. Dlatego podjęte wtedy i podtrzymywane później decyzje o zrzeczeniu się reparacji wojennych są ważne.

 

"Gazeta Wyborcza" przypomina m.in., że reparacji zrzekał się wiceminister spraw zagranicznych PRL Józef Winiewicz, który zrobił to podczas negocjacji dotyczących traktatu podpisanego w 1970 roku, w którym Republika Federalna Niemiec uznała granicę Polski na Odrze i Nysie.

 

Traktat koalicji antyhitlerowskiej "zamknął sprawę"

 

Eksperci Bundestagu potwierdzają, że nigdy nie przyjęto traktatu pokojowego pomiędzy Niemcami a Polską, ani tym bardziej żadnego porozumienia dotyczącego odszkodowań wojennych.

 

Jednak ich zdaniem sprawę zakończyło podpisanie w 1990 r. traktatu po konferencji 2+4, w której wzięły udział RFN i NRD oraz cztery państwa koalicji antyhitlerowskiej z czasów II wojny światowej czyli Francję, USA, Wielką Brytanię i ZSRR.

 

12 września 1990 roku państwa te podpisały w Moskwie "Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec", który stworzył prawną podstawę zjednoczenia Niemiec.

 

Krzysztof Skubiszewski, polski minister spraw zagranicznych w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, został dopuszczony do tej konferencji ale tylko w zakresie potwierdzenia polskich granic. Temat reparacji nie został podjęty.

 

Później został osobno podpisany traktat polsko-niemiecki o potwierdzeniu naszej zachodniej granicy.

 

"Milcząca zgoda Polski na brak reparacji"

 

Eksperci Bundestagu twierdzą - według "Gazety Wyborczej" - że skoro Polska przez wiele dekad nie podnosiła kwestii reparacji to znaczy, iż "milcząco zgadzała się na ich brak". Ich zdaniem wchodzi w grę także przedawnienie, bo od zakończenia wojny minęły 72 lata - ponad pół wieku, co znalazło się w stanowisku niemieckiego rządu z 1999 roku - podkreśla analiza.

 

Parlamentarzysta CSU Johannes Singhammer na łamach niemieckiego dziennika "Frankfurter Allgemeine Zeitung" stwierdził, że żądania Polski dotyczące reparacji z prawnego punktu widzenia "nie mają żadnych szans" i nie pomagają "wspólnym, zorientowanym na przyszłośc projektom Polski i Niemiec", a mogą mieć "niebezpieczne efekty" - podkreśla "Wyborcza".

 

Polityk przypomniał także na łamach "FAZ" list polskich biskupów do biskupów niemieckich z 1965 roku zawierający słowa "przebaczamy i prosimy o przebaczenie" i podkreślił, że to nie wypominanie sobie krzywd, lecz taka właśnie postawa odniosła skutek.

 

polsatnews.pl, wyborcza.pl