Marokańczycy, którzy wcześniej stawili się na posterunku karabinierów w miejscowości Montecchio koło Pesaro, niedaleko Rimini, są braćmi - podała ANSA.

 

Nieletni zgłosili się na posterunek kilkanaście godzin po tym, gdy włoskie media rozpowszechniły, tydzień po napadzie, zdjęcia z kamer monitoringu przedstawiające jego sprawców. Ich dokładny wiek nie jest znany. Wcześniej informowano, że mają 17 lat. Niektóre media twierdzą, że są w wieku 15 i 16 lat.

 

Burmistrz: "nigdy nie było problemów z cudzoziemcami"

 

Nieletni mieszkają w miejscowości Vallefoglia koło Pesaro. Jej burmistrz Palmiro Ucchielli powiedział mediom, że wiadomość o tym, że są oni sprawcami napadu, jest jak "grom z jasnego nieba". Podkreślił, że to spokojne miasteczko. Nigdy wcześniej, zapewnił, nie było żadnych problemów z rezydującymi tam cudzoziemcami z wielu krajów, którzy stanowią około 12 procent ludności.

 

Zatrzymanie sprawców w ostrych słowach skomentował lider prawicowej Ligi Północnej Matteo Salvini.

 

- Jeśli są winni, nieletni czy nie, chemiczna kastracja, a potem odesłać ich do domu - powiedział.

 

Nieoficjalnie wiadomo, że rozpowszechnienie zapisu z monitoringu, a także rosnąca presja prowadzącej poszukiwania policji skłoniły nieletnich do oddania się w ręce wymiaru sprawiedliwości. Obaj zostali przewiezieni do Rimini, gdzie ma przesłuchać ich prokurator, w obecności sędziego trybunału dla nieletnich.

 

Napad na plaży w Rimini

 

Czteroosobowa grupa imigrantów z północnej Afryki napadła w nocy na młodych polskich turystów na plaży w Rimini. 26-letnia Polka została zgwałcona, a jej partner pobity do nieprzytomności. Oboje przebywają nadal w szpitalu.

 

We wtorek do Rimini przybyła delegacja polskiej prokuratury, która również wszczęła śledztwo w sprawie napaści na Polaków. Zapoznała się z przebiegiem dochodzenia i razem z włoskimi śledczymi przesłuchała poszkodowanych polskich turystów.

 

 

PAP