Jak podał w komunikacie prokurator Stodolny, w piątek prokuratura po przeanalizowaniu materiałów otrzymanych od straży granicznej wszczęła śledztwo w sprawie "zaistniałego podejrzenia brania udziału w sierpniu 2017 r. w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, poprzez zbieranie informacji wywiadowczych przy pomocy statku powietrznego typu dron na terenie powiatu kętrzyńskiego", co jednocześnie naruszało przepisy dotyczące ruchu lotniczego.

 

Dodał, że śledztwo w sprawie zostało powierzone olsztyńskiej delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Przestępstwo szpiegostwa zagrożone jest karą do 10 lat pozbawienia wolności.

 

Nieoficjalnie: na dronie były rosyjskie napisy

 

Bezzałogowy statek powietrzny rozbił się we wtorek około 30 kilometrów od granicy polsko-rosyjskiej we wsi Mała Różanka. Właściciel posesji, na którą spadł dron, zawiadomił Warmińsko-Mazurską Straż Graniczną. Ta zabezpieczyła urządzenie i przekazała w czwartek sprawę Prokuraturze Okręgowej w Olsztynie.

 

"Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego, nie jest możliwe udzielenie innych informacji w tej sprawie" - podała prokuratura.

 

Według lokalnych mediów z nieoficjalnych informacji wynika, że na dronie, który rozbił się w Nowej Różance, znajdowały się rosyjskie napisy. Nie wiadomo jednak, czy należy on do wojska, czy może do przemytników, których w rejonie granicy z Obwodem Kaliningradzkim nie brakuje.

 

Przez niektóre źródła urządzenie łączone jest też z przygotowaniami do wielkich manewrów wojskowych na Białorusi, które mają się odbyć w połowie września.

 

PAP