Szef MSZ Witold Waszczykowski ocenił, że Komisja Europejska nie ma uprawnień do tego, by "ingerować w wewnętrzne kwestie polskiego wymiaru sądowniczego". Według niego reformy dotyczą administrowania i nie mają wpływu na niezawisłość władzy sądowniczej ani na wyroki.

 

"Procedura praworządności jest jasna"

 

- Jeśli chodzi o to, czy nie mamy kompetencji w tym obszarze, to jest to coś, co zdecydowanie odrzucam. Odsyłam do rekomendacji z lipca, w których jest to bardzo jasno wyjaśnione - podkreśliła rzeczniczka KE.

 

Jak zaznaczyła, ramy procedury praworządności zawierają wytyczne do dialogu między Komisją Europejską a państwem członkowskim, żeby zapobiec powstaniu systemowego zagrożenia dla praworządności. To - jak przypomniała - może spowodować uruchomienie art 7. unijnych traktatów, czyli otwarcie drogi do nałożenia na kraj członkowski sankcji; potrzeba do tego jednomyślności.

 

- Jeśli są jasne przesłanki wskazujące na systemowe zagrożenie dla praworządności w państwie członkowskim, KE może zainicjować dialog z państwem członkowskim w ramach procedury praworządności. To właśnie to, co robimy z polskim rządem przez ostatni rok - powiedziała Mock.

 

Jak poinformowała, KE będzie teraz z uwagą analizować odpowiedź z Warszawy na rekomendacje. Przypomniała, że ma ona 12 stron, a to sporo materiału, z którym trzeba się zapoznać.

 

Merkel: bardzo poważnie traktuję sprawę praworządności w Polsce

 

O sprawie praworządności w Polsce mają rozmawiać w środę w Berlinie kanclerz Angela Merkel i szef KE Jean-Claude Juncker. KE nie chciała zdradzać szczegółów w tej sprawie, natomiast Merkel powiedziała dziennikarzom, że traktuje "bardzo poważnie" stanowisko KE w tej kwestii. Zastrzegła, że zależy jej na bardzo dobrych relacjach z Warszawą, lecz "nie może trzymać języka za zębami".

 

- Traktuję to bardzo poważnie. Chociaż bardzo życzyłabym sobie, by relacje z Polską, która jest naszym sąsiadem, były bardzo dobre, a zawsze będę miała na względzie wagę tych relacji, nie możemy po prostu trzymać języka za zębami i nie mówić nic, by zachować pokój. Tutaj chodzi o fundamenty współpracy w UE - mówiła szefowa niemieckiego rządu.

 

- Jedność Unii za cenę rezygnacji z praworządności to nie byłaby już Unia Europejska - powiedziała Merkel.

 

Zalecenie dot. czterech ustaw

 

Polska przekazała w poniedziałek odpowiedź na zalecenie KE z 26 lipca w sprawie praworządności w Polsce. Dotyczyło ono czterech uchwalonych ustaw, które - zdaniem KE - mogą zwiększyć systemowe zagrożenie dla praworządności: ustawy o Sądzie Najwyższym i nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, które zostały zawetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, oraz już obowiązującej nowelizacji prawa o ustroju sądów powszechnych i ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa.

 

Według nieoficjalnych informacji, rząd w swojej odpowiedzi powołuje się na przykłady rozwiązań dotyczących wymiaru sprawiedliwości w wielu innych państwach członkowskich, m.in. w Hiszpanii, Danii czy Estonii. Podaje też w wątpliwość, czy KE ma kompetencje do prowadzenia dialogu dotyczącego praworządności oraz czy może się zajmować sprawami wymiaru sprawiedliwości.

 

Możliwe scenariusze

 

W związku z tak krytyczną wobec KE odpowiedzią nie należy się raczej spodziewać, że Bruksela odstąpi od procedury kontroli praworządności (The Rule of Law Framework) wobec Polski, którą zainicjowała w styczniu 2016 r.

 

Według komentatorów i unijnych dyplomatów coraz bardziej prawdopodobny staje się zły dla Polski scenariusz, w którym KE zdecyduje o zaostrzeniu kursu wobec Warszawy.

 

Jak wynika z nieoficjalnych informacji Polsat News, Bruksela przygotowuje się właśnie do takich działań, choć w ciągu kolejnych dni lub tygodni prawdopodobnie Komisja Europejska będzie jeszcze próbowała przekonać lub wywrzeć presję na Polskę.

  

Zaostrzenie kursu

 

W czwartek, 31 sierpnia, zagrożenie dla rządów prawa w Polsce będzie tematem posiedzenia Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego. W debacie weźmie udział wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans, który nadzoruje postępowanie ws. praworządności w Polsce.

 

Na wniosek europosłów ma zrelacjonować ostatnie wydarzenia w Polsce w związku z reformą sądownictwa i przedstawić wyniki dialogu między rządem w Warszawie a Komisją Europejską.

 

Sądząc po ostatniej odpowiedzi Komisji Europejskiej relacja Timmermansa będzie krytyczna i może skłonić eurodeputowanych do przygotowania kolejnej niekorzystnej dla Polski rezolucji Parlamentu Europejskiego. Za organizacją nadzwyczajnego posiedzenia europarlamentu i przygotowaniem rezolucji  jeszcze przed wakacyjną przerwą opowiadał się Guy Verhofstadt, szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, trzeciej co do wielkości grupy politycznej w PE.

 

Nawet jeśli na najbliższej sesji plenarnej w Strasburgu 11-14 września nie będzie rezolucji w sprawie Polski to w przemówieniu szefa Komisji Europejskiej Jeana-Claude'a Juncker'a o stanie UE może paść pod adresem Polski wiele krytycznych uwag.

 

Europa dwóch prędkości

 

Według rozmówców Polsat News, wystąpienie Junckera ma mieć "historyczny" charakter; po kilku miesiącach konsultacji z państwami członkowskimi ma on ogłosić, w którą stronę ma iść reforma UE.

 

Unijni dyplomaci twierdzą, że wygra opcja Europy dwóch prędkości, czyli głębszej integracji dla tych państw członkowskich, które tego chcą. Szef Komisji Europejskiej ma nie tylko zapowiedzieć gruntowne zmiany w strukturze i funkcjonowaniu Unii, ale i skierować w stronę rządu w Warszawie kilka surowych słów, przypominając, że "to Polska zapisała się do klubu, jakim jest UE i dlatego powinna przestrzegać panujących w nim zasad".

 

Jeśli te próby wywarcia presji na rząd w Warszawie nie przyniosą oczekiwanych przez unijnych dyplomatów rezultatów, to Komisja Europejska może zwrócić się do estońskiej Prezydencji w UE, aby kwestię praworządności w Polsce dopisać do punktu obrad unijnych ministrów ds. europejskich 25 września w Brukseli.

 

"Opcja atomowa"

 

W tym gronie rządy prawa w Polsce były już omawiane 16 maja, wówczas za kontynuacją procedury kontroli rządów prawa przez KE opowiedziały się 22 państwa członkowskie.

 

Tym razem jednak KE może już wystąpić z wnioskiem do Rady Europejskiej o uruchomienie art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, który przewiduje nałożenie sankcji na kraj członkowski, nieprzestrzegający prawa wspólnotowego.

 

Ze względu na opresyjność zapisów artykuł ten określany jest w Brukseli jako "opcja atomowa", zakłada bowiem możliwość zawieszenia prawa głosu danego państwa. W tym przypadku jednak wymagana jest jednomyślność: przywódcy wszystkich państw unijnych (bez kraju, którego procedura dotyczy) muszą uznać, że rządy prawa są naruszane.

 

Sojusz Polski i Węgier

 

A to może być trudne do osiągnięcia - Węgry do tej pory zapowiadały bowiem, że będą bronić Polski.

 

Na rozbicie ewentualnego sojuszu Warszawy i Budapesztu jest jednak sposób. Unijni prawnicy rozważają możliwość uruchomienia artykułu 7. wobec obu państw jednocześnie, co oznacza, że nie będą mogły nawzajem się bronić.

 

Wiktor Orban na wiadomość o takim scenariuszu może się ugiąć i odstąpić od wsparcia Polski. 

 

Pozwy do Trybunału w Luksemburgu

 

Zaostrzenie kursu Komisji Europejskiej wobec Polski może odbyć się też na innych frontach jej konfliktu z Warszawą.

 

Już we wrześniu Komisja Europejska może przejść do trzeciego etapu procedury o naruszenia prawa, wytoczonej w czerwcu za nieprzyjmowanie uchodźców (Polsce, Węgrom i Czechom), co oznacza złożenie pozwu w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. 

 

Również we wrześniu Komisja Europejska może przejść do drugiego etapu w procedurze o naruszenie unijnego prawa tym razem w związku ze zróżnicowanym wiekiem emerytalnym sędziów w znowelizowanej ustawie o sądach powszechnych. Następujący po nim trzeci etap to pozew do Trybunału UE w Luksemburgu. 

 

11 września w Trybunale Sprawiedliwości w Luksemburgu odbędzie się rozprawa w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej.

  

"Nie ma alternatywy: praworządność czy jedność Unii"

 

W Brukseli nikt nie ukrywa tego, że szykuje się gorąca jesień w stosunkach Polski z UE i choć dla żadnej ze stron konfliktu nie jest to korzystne, to "sprawy zaszły po prostu za daleko", mówią korespondentce Polsat News dyplomaci w KE. Zgadzają się ze słowami kanclerz Niemiec Angeli Merkel, że nie ma alternatywy: praworządność czy jedność Unii. - Jedność Unii za cenę rezygnacji z praworządności to nie byłaby już Unia Europejska - podkreślają.

 

PAP, Polsat News, polsatnews.pl