"Jeżeli popełniono błędy, to należy wyciągnąć konsekwencje". Jaki o zabójstwie w Łodzi

Polska

- Śledztwo w tej sprawie trwa. Jeżeli zostały popełnione błędy, to należy wyciągnąć z tego konsekwencje - powiedział wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, zapytany o niedopełnienie obowiązków przez policjantów w Łodzi. Funkcjonariusze nie przeszukali mieszkania podejrzanego o uwięzienie 20-letniej kobiety. Jej ciało po 11 dniach od zaginięcia znaleziono w wersalce.

Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do policji 17 sierpnia. Złożyła je rodzina 20-letniej Kai ze Zduńskiej Woli. Kobieta dwa dni wcześniej wraz ze swoim 2,5-letnim synem wyjechała do Łodzi w towarzystwie poznanego niedawno starszego o 9 lat partnera. Następnego dnia mężczyzna odwiózł dziecko do rodziny 20-latki, twierdząc, że kobieta została w Łodzi, ponieważ źle się poczuła. Później kontakt z nim się urwał.

 

Gdy funkcjonariusze, którzy szukali zaginionej, przyjechali do mieszkania mężczyzny, nawet nie weszli do środka. Sporządzili notatkę służbową na podstawie relacji strażaków, którzy stwierdzili, że 20-latki nie ma w mieszkaniu.

 

- Zdarzały mi się takie przypadki, że Służba Więzienna popełniała błąd i wypuszczała gwałciciela. Dzień później wszyscy byli dymisjonowani. Nie wiem, jak to wygląda w policji i jaki jest zakres odpowiedzialności. Prokuratura dopiero rozpoczyna śledztwo w tej sprawie - powiedział Jaki.

 

Postępowanie dyscypilnarne wobec policjantów

 

Wobec czterech policjantów (dwóch, którzy jako pierwsi przyjechali do mieszkania i nie weszli do środka oraz dwóch prowadzących sprawę zaginięcia) wszczęto postępowanie dyscyplinarne. 

 

Ciało 20-letniej Kai znaleziono 11 dni od jej zaginięcia, po tym, gdy sąsiedzi zaczęli narzekać na fetor wydobywający się z mieszkania.

 

Podejrzany o zabójstwo 29-letni Artur Walas, występujący również pod nazwiskiem Kleibor, jest poszukiwany listem gończym.

 

polsatnews.pl

nro/dro/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze