Biało-czerwoni są wymieniani przez ekspertów w gronie kandydatów do podium, ale takich drużyn jest co najmniej pięć. Bo mówi się także o Francji, Rosji, Serbii i Włochach.

 

 

 

Tych ostatnich z medalem na szyi nie widzi Michał Łasko, który z reprezentacją Italii wywalczył złoto w 2005 roku.

 

- Chciałbym się oczywiście mylić, ale Włochów w tym gronie nie widzę. Zespół został odmłodzony, są w nim zawodnicy z niewielkim doświadczeniem (w kadrze znalazło się pięciu debiutantów). Chociaż oczywiście wszystko może się zdarzyć - ocenił.

 

Francuzi bronią tytułu

 

Podczas turnieju w Polsce tytułu bronić będą Francuzi, którzy w poprzednim finale pokonali Słoweńców. Drużyna z Półwyspu Apenińskiego zdobyła brązowy medal.

 

- Jeśli chodzi o Słowenię, to myślę, że dwa lata temu postarali się jednak o jednorazową niespodziankę - zauważył mieszkający we Włoszech Łasko.

 

Inauguracyjny mecz w stolicy rozpocznie się o godz. 20.30. Dwie godziny wcześniej odbędzie się ceremonia otwarcia na PGE Narodowym. Zarówno w ekipie polskiej, jak i serbskiej wszyscy wiedzą, jaka jest stawka tego starcia.

 

 

 

Jest bardzo prawdopodobne, że zwycięzca tego pojedynku zajmie pierwsze miejsce w grupie, a to oznacza bezpośredni awans do ćwierćfinału. Drużyny, które zajmą drugie i trzecie lokaty zagrają w barażu. A w nim mogą trafić na Bułgarię lub Rosję.

 

Impreza odbywać się będzie jeszcze w Szczecinie, Katowicach i Krakowie, gdzie toczyć się będzie też ostateczna batalia o medale. Turniej zakończy się 3 września.

 

PAP