Prezydent Trump występując podczas 99. konwencji założonej w 1919 r. wpływowej organizacji kombatanckiej Legion Amerykański (American Legion) w wyważonym politycznie, pełnego apeli do patriotyzmu przemówieniu, wezwał Amerykanów do "zagojenia ran, które ich podzieliły” i do "poszukiwania nowej jedności opartej na wspólnych wartościach, które ich łączą".

 

- Nie jesteśmy zdefiniowani kolorem naszej skóry, wysokością naszej pensji, czy też partii politycznej - powiedział Trump wskazując na zróżnicowanie ponad 5 tys. członków American Legion, którzy przyjechali do Reno na swoją konwencję.

 

Ustawa "Dożywotniego Kombatanta"

 

Po wygłoszeniu przemówienia prezydent podpisał przyjętą jednogłośnie przez Kongres ustawę "Dożywotniego Kombatanta" (Lifelong GI Bill), która umożliwia weteranom wojen z udziałem USA uzyskanie świadczeń niezależnie od wieku i upływu czasu od zakończenia przez nich służby.

 

Jak podkreślają zgodnie amerykańskie media przemówienie Trumpa podczas konwencji American Legion różniło się zasadniczo od jego wystąpienia zaledwie 16 godzin wcześniej, we wtorek podczas wiecu z udziałem najbardziej lojalnego elektoratu w Phoenix, stolicy stanu Arizona.

 

Podczas wiecu w Phoenix, Donald Trump ponownie dolał oliwy do ognia kontrowersji spowodowanych jego reakcją na zamieszki, jakie miały miejsce 12 sierpnia w akademickim miasteczku Charlottesville, w stanie Wirginia. Zginęła tam 32-letnia kobieta a 19 osób odniosło obrażenia, kiedy 20-letni neonazista wjechał samochodem w uczestników kontrdemonstracji radykalnej lewicy.

 

W pierwszej reakcji na te zamieszki Trump potępił za akty przemocy "wiele stron”, czyli - jak podkreślają nieustannie krytycy prezydenta - zarówno inspiratorów tych zamieszek jak ofiary przemocy.

 

"Istnienie dwóch Donaldów Trumpów"

 

Występując na wiecu w Phoenix z udziałem rzeszy swoich żarliwych zwolenników, Trump ponownie obarczył "nieuczciwe" i "fałszywe" media odpowiedzialnością za falę protestów jakie wywołała jego wypowiedzi.

 

W swoim ponadgodzinnym przemówieniu prezydent ponadto po raz kolejny zagroził wycofaniem USA z układu NAFTA, zapowiedział zawieszenie działalności rządu federalnego jeśli Kongres nie zatwierdzi funduszy na budowę muru na granicy USA z Meksykiem, skrytykował Partię Demokratyczną za większość swoich porażek legislacyjnych, a nawet (nie wymieniając jego nazwiska) Johna McCaina, poważanego republikańskiego senatora z Arizony i innych Republikanów, którzy z nim zadarli.

 

Wiec w Phoenix zakończył się potyczkami uczestników demonstracji przeciw wizycie Trumpa z policją. Demonstranci już po wiecu obrzucili policjantów butelkami z wodą a policja odpowiedziała gazem dymnym i pieprzowym.

 

Ten dramatyczny kontrast pomiędzy wystąpieniem Trumpa w Phoenix a przemówieniem na konwencji weteranów w Reno - jak zauważył w środę Shepard Smith, dziennikarz telewizji Fox News, jedynej telewizji jaką szanuje amerykański prezydent - "ilustruje istnienie dwóch Donaldów Trumpów".

 

PAP