Niemiecki dziennikarz w ubiegłym roku napisał na Facebooku o artykule opublikowanym przez "Sueddeutsche Zeitung" pt. "Swastyka i półksiężyc" o związkach islamu z nazizmem.


Na swoim profilu opatrzył go komentarzem i historycznym zdjęciem wielkiego muftiego Jerozolimy Amina al-Husajniego ściskającego rękę działacza NSDAP, na którego ramieniu widnieje opaska ze swastyką. Dodał także odnośnik do swojego tekstu nawiązującego do tego tematu w portalu Politically Incorrect.

 


Artykuł pojawił się na stronie sueddeutsche.de kilka dni później i został zobrazowany zdjęciem z 1944 r., na którym wielki mufti pozdrawia bośniacki oddział ochotników Waffen-SS.

 

100 godzin prac społecznych


Stürzenberger został oskarżony o niezgodne z prawem udostępnienie zdjęcia z symbolem swastyki. Prokuratura uznała także, że publikacja nosi znamiona "podżegania przeciw islamowi".


Sąd przychylił się do zarzutów i skazał niemieckiego dziennikarza na pół roku więzienia w zawieszeniu na 3,5 roku oraz 100 godzin prac społecznych.


W rozmowie z se.pl, Stürzenberger powiedział, że odwieszenie kary może nastąpić, "jeżeli na przykład skrytykuję islam".

 

"Islamu krytykować nie wolno"


Zapytany, czy w Niemczech nie wolno krytykować religii, odpowiedział "wolno krytykować katolicyzm, protestantyzm, każdą chrześcijańską. Wolno buddyzm, hinduizm i inne. No, ale wyznawcy tych religii przecież nie dokonają zamachu".


Dodał, że "nie za dobrze" jest z wolnością słowa w Niemczech. - To znaczy dopóki krytykuje się inne religie, to jest. Islamu nie wolno – podkreślił.


W działalności dziennikarza sąd dopatrzył się obrazy wyznania, członków społeczności religijnej i określonego światopoglądu w połączeniu z wykorzystaniem znaków organizacji, których użycie jest niezgodne z prawem.


Stürzenberger zapowiedział apelacje aż do ostatniej możliwej instancji.

 

"Przeciwnik islamu i narodowego socjalizmu"


Michael Stürzenberger jest także działaczem partii "Wolność", skrajnie prawicowego ugrupowania o jawnie antyislamskich poglądach. Sam siebie określa także jako "przeciwnik islamu i narodowego socjalizmu".


Wcześniej był politykiem CSU (centroprawicowej chadeckiej partii działającej tylko w Bawarii) i jej rzecznikiem w Monachium. Odszedł z partii, ponieważ uważał, że "przymykają oko na problem z islamem".


"Der Spiegel" zauważył także, że blog Politically Incorrect, na którym publikuje  Stürzenberger, "dyskredytuje osoby" sympatyzujące z islamem, a sam dziennikarz pojawia się na wiecach Pegidy, antyislamskiego i prorosyjskiego stowarzyszenia.

 

se.pl, polskieradio.pl, polsatnews.pl