Policjanci w całym kraju każdego dnia odbierają od kilku do nawet kilkunastu niepotwierdzonych interwencji, bezpodstawnych zgłoszeń czy telefonicznych żartów.

 

Tak też było w przypadku mieszanki Sząbruka (woj. warmińsko-mazurskie), która w niedzielę późnym wieczorem, zadzwoniła na numer alarmowy i powiedziała, że została pobita przez swojego partnera. Łamiącym się głosem podała policjantom swój adres, po czym gwałtownie przerwała połączenie.

 

Przybyli na miejsce policjanci szybko zorientowali się, że wezwanie było bezpodstawne.  

 

Została ukarana mandatem

 

Pod wskazanym adresem funkcjonariusze zastali zgłaszającą i jej partnera. W mieszkaniu nie było żadnych śladów bójki, a kobieta nie miała żadnych obrażeń świadczących o pobiciu.

 

W trakcie ustalania okoliczności wezwania policyjnego patrolu, kobieta przyznała się, że zadzwoniła na policję z telefonu swojego chłopaka, gdy ten na chwilę wyszedł do drugiego pokoju. Tłumaczyła, że informując dyżurnego o rzekomym pobiciu, chciała sprawdzić skuteczność i szybkość policji.

 

Interweniujący policjanci nie wykazali się jednak poczuciem humoru i za bezpodstawne wezwanie policji ukarali kobietę 500-złotowym mandatem, ponieważ zgodnie z art. 66 Kodeksu wykroczeń "osoba, która chcąc wywołać niepotrzebną czynność, zgłasza policji fałszywy alarm bądź zawiadamia ją o popełnieniu wykroczenia, przestępstwa podlega karze aresztu (od 5 do 30 dni), karze ograniczenia wolności lub karze grzywny do 1 500 zł".

 

polsatnews.pl