Grozili i znieważyli obywatela Bangladeszu w Białymstoku. Zapadły wyroki skazujące

Polska
Grozili i znieważyli obywatela Bangladeszu w Białymstoku. Zapadły wyroki skazujące
Polsat News

Wyroki zapadły we wtorek przed Sądem Okręgowym w Białymstoku, w procesie dwóch mężczyzn oskarżonych o groźby, straszenie nożem i publiczne znieważenie z powodu przynależności rasowej obywatela Bangladeszu. Sprawcy przyznali się i poddali karze.

Do incydentu doszło 10 czerwca tego roku na przystanku autobusowym przy ul. Składowej w Białymstoku. Młody Banglijczyk studiował w tym mieście, teraz pracuje w jednym z barów. Na przystanku zaczepili go dwaj nietrzeźwi mężczyźni. Padły obraźliwe słowa, zarzuty, że odbiera pracę Polakom; jeden z napastników trzymał w ręce nóż.

 

Na ich zachowanie zareagował mężczyzna, który również był na przystanku. Prosił o spokój, gdy prośby nie skutkowały, zawiadomił policję, której patrol zatrzymał obu napastników.

 

"Głupota spowodowana przez alkohol"

 

Obaj oskarżeni przyznali się, ale nie potrafili racjonalnie wytłumaczyć swego zachowania. - Głupota spowodowana przez alkohol - tak w śledztwie mówił jeden z nich. We wtorek przed sądem oskarżeni przepraszali pokrzywdzonego. Ten początkowo ich przeprosin nie chciał przyjąć, potem to zrobił, ale pytał, czy znowu nie będzie tak samo zaczepiany.

 

Oskarżeni złożyli wnioski o wymierzenie kar bez przeprowadzania rozprawy. Kary uzgodnione z prokuratorem, które ostatecznie sąd w tej sprawie orzekł, to 10 miesięcy więzienia bez zawieszenia dla pierwszego z napastników (był niedawno karany) i 8 miesięcy w zawieszeniu na dwa lata, 1 tys. zł grzywny i dozór kuratora dla drugiego.

 

Uzasadniając wyrok, sędzia Beata Brysiewicz mówiła, że dowody nie pozostawiają wątpliwości, jaki przebieg miał incydent na przystanku. Powiedziała, że obywatel Bangladeszu został zaczepiony tylko dlatego, że miał ciemniejszy odcień skóry. Zwracała przy tym uwagę, że miał on realne podstawy do obaw, że nóż zostanie użyty; do tego napastnicy byli od niego dużo silniejsi fizycznie.

 

"Każdy przejaw agresji do osób, które są odmienne, powinien być negowany"

 

Sędzia podkreślała w ustnym uzasadnieniu wyroku, że Białostocczyzna to region wielokulturowy i wielonarodowościowy. - I nie można w żadnej chwili myśleć o tym, że człowiek, który ma tylko i wyłącznie odmienny kolor skóry, jest osobą gorszą - podkreślała.

 

Sąd retorycznie pytał, czy skazani chcieliby wykonywać pracę pokrzywdzonego. Jak mówiła sędzia Brysiewicz - pracuje on "na zmywaku w restauracji, z pewnością nie zarabiając dużych pieniędzy".

 

- Każdy przejaw agresji, w szczególności do osób, które są u nas, na naszym terenie, które są odmienne, powinien być negowany i odpowiednio traktowany - powiedziała, dodając, że wielu Polaków pracuje obecnie za granicą i gdy tam spotykają się z negatywnym zachowaniem miejscowych, "jest wywoływane wielkie larum". Pytała, dlaczego więc my, Polacy, "nie respektujemy innych zachowań, innych narodowości".

 

PAP

mta/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze