Historię pani Barbary z Wrocławia pierwszy raz opisaliśmy rok temu, gdy wygrała z bankiem w sądzie pierwszej instancji.

 

Kobieta w sierpniu 2005 roku wzięła kredyt w wysokości 300 tys. zł na kupno działki i remont stojącego na niej domu. Kredyt miała spłacić w ciągu 30 lat, w 353 równych ratach kapitałowo-odsetkowych według zmiennej stopy oprocentowania. Raty płaciła w złotówkach. Wysokość raty przeliczała z franka według kursu sprzedaży obowiązującego w NBP na dzień przed datą wpłaty do banku.

 

Dwukrotny wzrost wysokości raty

 

Początkowo miesięczna rata wynosiła 1200 zł, później 2530 zł.

 

Pani Barbara uznała, że płaci wyższe raty niż te, na które umówiła się z bankiem i że nadpłaciła z tego tytułu ponad 49 tys. zł. Według niej, bank zapisał w umowie niedozwolone klauzule dotyczące sposobu przeliczania waluty.

 

W sierpniu 2015 roku klientka złożyła pozew, w którym domagała się zwrotu nadpłaconych pieniędzy.

 

Pozew uwzględniony w całości

 

Bank domagał się oddalenia pozwu w całości i obciążenia pani Barbary kosztami procesu. Potwierdził fakt zawarcia umowy kredytowej i kwestionowane przez klientkę zapisy. Według banku pani Barbara  błędnie jednak uznała, że jeśli w umowie są niedozwolone klauzule, to ma prawo domagać się nadpłaconych pieniędzy, argumentując, że jest to "bezpodstawne wzbogacenie się" banku. Przedstawiciel Santander Consumer Banku twierdził, że bank był "co do zasady uprawniony do waloryzacji świadczenia i zmiany oprocentowania".

 

Sąd pierwszej instancji uznał, że bank pobrał świadczenie nienależne mu w oparciu o klauzule abuzywne (niedozwolone) zawarte w umowie kredytu hipotecznego. Za takie klauzule uznał te dotyczące indeksacji.

 

Zauważył przy tym, że "oczywistym jest, że pomiędzy kursami występują znaczące różnice, bowiem właśnie na zasadzie spreadu walutowego opiera się działalność kantorów".

 

Nie wiedziała, ile musi jeszcze spłacić

 

"Takie rozróżnienie w ocenie Sądu nie ma żadnego ekonomicznego uzasadnienia i jawi się jako próba osiągnięcia dodatkowego źródła dochodu przez stronę pozwaną. Za nieuzasadnione należy uznać zastosowanie kursów walut ustalanych przez dwa różne podmioty, a to: pozwany Bank oraz NBP. Kurs ustalany przez NBP ma charakter obiektywny i niezależny, w przeciwieństwie do kursu ustalanego przez pozwany bank. Oznacza to, że w drugim przypadku strona pozwana może w sposób dowolny i niekontrolowany ingerować w wysokość tego kursu, a co za tym idzie w wysokość przyznanego powódce kredytu oraz wypłacanych środków" - uzasadnił sąd.

 

Zdaniem sądu ustalenie wysokości kredytu oraz wypłacanych kwot kredytu w oparciu o kurs kupna waluty ustalany przez bank powoduje, że kryterium to jest całkowicie nieweryfikowalne, co nie tylko uniemożliwia kredytobiorcy ustalenia wysokości jego rzeczywistego zobowiązania, ale także w jakikolwiek sposób zweryfikować zasadność zastosowanych zmian.

 

Sąd podkreślił, że na podstawie umowy kredytowej bank miał prawo zmieniać stopę procentową., wobec czego "konsument pozostawał w niepewności co do tego, czy taka zmiana oprocentowania nastąpi, czy też nie. Umowa nie rozstrzygała, jakimi to przesłankami ma kierować się bank decydując ostatecznie o zmianie stopy" - orzekł sąd.

 

Przegrana apelacja banku

 

Santander Consumer Bank nie zgodził się z wyrokiem, wniósł apelację, ale sprawę przegrał.

 

Sąd Okręgowy we Wrocławiu przyjął ustalenia sądu I instancji za własne, stwierdzając iż powództwo pani Barbary zasługiwało na uwzględnienie w całości.

 

W uzasadnieniu powtórzył, że umowa kredytowa w spornych przepisach przedstawiała mechanizm przeliczeniowy, który "kształtuje prawa i obowiązki powódki w sposób godzący w dobre obyczaje, rażąco naruszając jej interesy".

 

Bank przelewał transze kredytu pani Barbarze w oparciu o kurs kupna franku, który sam ustalał, natomiast przelicznik spłaty poszczególnych rat kredytu został ustalony w oparciu o kurs sprzedaży NBP.

 

Umowa może trwać, ale bez klauzul niedozwolonych

 

Sąd uznał, że umowa kredytu może trwać jako umowa kredytu bez abuzywnych postanowień umownych.

 

Panią Barbarę przed sądem reprezentowała mec. Agnieszka Sobczyk z Kancelarii Radców Prawnych K&L Legal.

 

W ostatnim czasie w podobnej sprawie, również przeciwko Santander Consumer Bankowi zapadł we Wrocławiu jeszcze jeden prawomocny wyrok, korzystny dla frankowiczki. Sąd dopuścił rozpoznanie sprawy w postępowaniu grupowym, w którym frankowicze czują się poszkodowani przez Santander Consumer Bank.

 

polsatnews.pl