W poniedziałek "GW" napisała, że podczas protestów związanych z reformą sądownictwa, członkowie stowarzyszenia Obywatele RP, KOD i posłowie opozycji byli inwigilowani z wykorzystaniem „specjalnej komórki wywiadowczej policji, samochodów obserwacyjnych i podsłuchów pięciodniowych, na które nie musi się zgadzać sąd”.

 

Doniesienia te komentowali na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie posłowie Nowoczesnej.

 

-To jest już przekroczenie kolejnej granicy. Obywatele mogą być pewni, że państwo będzie wykorzystywało metody, także nielegalne, do tego, żeby ich inwigilować. Tak samo, jak politycy mogą być pewni, że władza PiS będzie wykorzystywała wszystkie możliwe metody, żeby prowadzić inwigilację - podkreślił Adam Szłapka.

 

Jego zdaniem, stanowisko policji, która tłumaczyła, że chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa jest „aroganckie i nieprawdziwe”.

 

- Nikt z nas nie prosił o tego typu ochronę - wskazywał. - To jest absolutnie skandaliczna sytuacja, to jest złamanie kręgosłupów policjantom - dodał poseł.

 

Szłapka wyraził nadzieję, że prokuratura podejmie działania, mające na celu wyjaśnienie tej kwestii. - Jeśli nie, to - mówiąc kolokwialnie - zostaje w papierach i będzie punkt zaczepienia, gdy już Zbigniew Ziobro przestanie być prokuratorem generalnym, żeby to wyjaśniać - podkreślił. Zapowiedział, że politycy Nowoczesnej będą o sprawę „inwigilacji” pytali w interpelacjach, nie wykluczył też złożenia wniosków do prokuratury.

 

Szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że mamy do czynienia z sytuacją, w której chodziło o „bezczelne śledzenie opozycji”.

 

- Chodziło o to, żeby wiedzieć, co opozycja chce robić i jak działa - mówiła. Podkreśliła, że w wielu krajach w takiej sytuacji doszłoby do dymisji rządu. W jej ocenie, minister Błaszczak powinien honorowo podać się do dymisji.

 

Pod koniec lipca "Gazeta Wyborcza" napisała, że "policyjni tajniacy śledzą działaczy stowarzyszenia Obywatele RP i posła opozycji Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej". Gazeta opiera się na nagraniach policyjnych rozmów. Mają one pochodzić z piątku 21 lipca, gdy Senat debatował nad ustawą o Sądzie Najwyższym, a na tyłach gmachu trwała manifestacja przeciwników zmian w sądownictwie.

 

Komenda Stołeczna Policji, odnosząc się do publikacji "Gazety Wyborczej" poinformowała wówczas, że działania policji nie mają na celu inwigilacji ani posłów opozycji ani organizatorów manifestacji, jakie w ostatnich dniach miały miejsce przed parlamentem RP. Zapewnia, że chodziło o zapewnienie bezpieczeństwa zarówno samych manifestantów, "okolicznych przechodniów i mieszkańców Warszawy".

 

W związku z opisaną przez "GW" sprawą, Nowoczesna podjęła szereg działań: wystosowała pisma i interpelacje do premier Beaty Szydło i szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka, a także złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

 

PAP