- Informacje o wypadku otrzymaliśmy w niedzielę po południu. Mężczyzna skakał z wysokości jednego tysiąca metrów. Z zeznań świadków wynika, że spadochron otworzył się prawidłowo. Jednak mężczyzna zamiast skoczyć tyłem, lekko obrócił się w bok w wyniku czego między plecakiem, a czaszą nieprawidłowo ułożyły się linki - poinformowała polsatnews.pl nadkom. Żaneta Kowalska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Pile.

 

Drzewo zamortyzowało upadek

 

Mężczyzna nie był w stanie prawidłowo sterować spadochronem. Spadając kręcił się wokół własnej osi. Skoczek spadając, zahaczył o drzewo, co nieco zamortyzowało uderzenie. Ma połamane żebra i wstrząśnienie mózgu.

 

Zanim do wypadku przyjechała karetka, pierwszej pomocy poszkodowanemu udzielił student piątego roku medycyny, który akurat był na miejscu.

 

Policja przesłuchała instruktora oraz pilota samolotu, z którego skakał 45-latek.

 

PAP, polsatnews.pl