Włoskie media podają, że wiele osób odsyłanych jest z miejsca, uważanego za turystyczny raj i perłę zatoki Orosei we wschodniej części wyspy, gdzie woda ma kolor turkusowo-szmaragdowy, a piasek jest śnieżnobiały.

 

Ponieważ lądem trudno tam się dostać i wymaga to długiej wędrówki, większość osób przypływa pontonami i łodziami już wczesnym rankiem, by zdążyć zanim się zapełni. Plaży pilnują strażnicy, którzy skrupulatnie liczą przypływających. Ci, którzy przybywają za późno, muszą odpłynąć.

 

W letnich miesiącach zakątek ten był w ostatnich latach oblężony przez tłumy urlopowiczów.

 

"Niekontrolowany najazd"

 

Burmistrz pobliskiej miejscowości Baunei Salvatore Corrias wydał rozporządzenie o limitowanym wstępie na Cala Biriola, by - jak wyjaśnił - ocalić ją przed niekontrolowanym najazdem. Zauważa się, że udało mu się to, co wcześniej próbowały zrobić władze przepełnionych miejscowości na Riwierze Liguryjskiej, ale ich apele były odrzucane.

 

Burmistrz podkreślił, że plaża musi być chroniona , bo znajduje się na terenie o wyjątkowej przyrodzie i walorach krajobrazowych. Dlatego, dodał, konieczne jest przestrzeganie zasad równowagi środowiska naturalnego.

 

- Robimy to w interesie środowiska, które pozostawimy naszym dzieciom - dodał burmistrz.

 

Prasa podkreśla, że nowe zasady są respektowane przez turystów którzy nie protestują, gdy dowiadują się, że na piasku jest już komplet. Strażnicy kierują ich na inne odcinki wybrzeża.

 

PAP