Działalnością w sferze produkcji filmowej i telewizyjnej w przypadku Apple Inc. - amerykańskiego potentata rynku elektroniki użytkowej - będą kierować z głównej siedziby w Los Angeles weterani amerykańskiego przemysłu filmowego Jamie Erlicht i Zack Van Amburg, których firma Apple Inc. - jak podaje dziennik - "podkupiła" od wytwórni filmowej Sony Corporation w czerwcu bieżącego roku.

 

Decydując się na wejście w obszar do tej pory zdominowany przez wielkie, hollywoodzkie wytwórnie filmowe jak Walt Disney Co. czy Warner Bros, Apple Inc. idzie w ślady innych firm działających w sektorze It, które wcześniej zdecydowały się rozpocząć produkcję własnych seriali i filmów.

 

Pionierem takich poczynań była firma Netflix, dawniej znana z wypożyczania i dystrybucji w sieci filmów zrealizowanych przez zewnętrzne wytwórnie filmowe i usług "wideo na życzenie" (VOD). W roku 2013 od serialu "House of Cards" spółka Netflix rozpoczęła produkcję własnych seriali, filmów i programów telewizyjnych.

 

Tak jak Amazon, Facebook czy Google

 

W roku 2016 Netflix działający obecnie w 190 krajach świata i posiadający ponad 103 miliony subskrybentów, samodzielnie zrealizował w sumie 126 filmów i programów telewizyjnych więcej niż jakakolwiek siec telewizyjna czy stacja telewizji kablowej.

 

Sukcesu pozazdrościły Netflixowi inne firmy sektora IT do tej pory koncentrujące się na odmiennych dziedzinach działalności. W ostatnich miesiącach produkcję własnych filmów i programów wideo zapowiedziały takie globalne firmy jak Amazon.com, serwis społecznościowy Facebook Inc., Alphabet Inc., Google Inc oraz tacy potentaci rynku telekomunikacyjnego i usług sieciowych jak Verizon Communications, Inc. i Comcast Co.

 

Zdaniem ekspertów cytowanych na łamach dziennika "The Wall Street Journal" Apple Inc. mimo spóźnionego wkroczenia "w coraz bardziej zatłoczoną" dziedzinę produkcji filmowej i telewizyjnej, dzięki swojemu globalnemu zasięgowi, rozpoznawalności nazwy i zapasach gotówki szacowanych obecnie na 261 mld dolarów od razu stała się groźnym konkurentem dla innych graczy widocznych na rynku rozrywki.

 

PAP