Wicepremier i minister nauki na uwagę Beaty Lubeckiej, że głosował w Sejmie ws. ustaw o SN i KRS zawetowanych potem przez prezydenta "ze zbolałą miną", odparł, że "nie ze zbolałą miną, lecz z wściekłą miną".

 

- Byłem wściekły, bo uważałem wtedy, że popełniamy poważny błąd i rzeczywiście popełniliśmy poważny błąd - powiedział.

 

- Jeżeli obóz rządowy w ważnej bardzo sprawie naraża się na weto własnego prezydenta, własnego w sensie wyłonionego z inicjatywy tego obozu politycznego, to w każdym przypadku jest błąd - powiedział lider Polski Razem, która razem z PiS i Solidarną Polską tworzy Zjednoczoną Prawicę.

 

Gowin podkreślił jednak, że przyspieszone wybory to zły scenariusz dla Polski. Dlatego - jak tłumaczył - wbrew sobie poparł w lipcu projekt ustawy PiS o Sądzie Najwyższym.

 

Gowin: ważna jedność prawicy

 

- Polityk nie jest od tego, żeby hamletyzować, żeby dzielić włosy na czworo. Polityk jest od tego, żeby zastanowić się co dla jego ojczyzny, co dla Polski jest dobre na dłuższą metę - tłumaczył. Podkreślił, że dla niego było to podtrzymanie jedności w obozie prawicy.

 

Dodał także, że partia rządząca nie powinna doprowadzać do "frontalnego zderzenia" z prezydentem. - Ta ustawa była wadliwa i moim zdaniem pan prezydent słusznie ją zawetował - ocenił wicepremier.

 

Wyraził oczekiwanie, że projekty ustaw ws. SN i KRS zapowiedziane przez prezydenta Andrzeja Dudę będą "stosunkowo zbliżone do wersji, którą pan prezydent zawetował, ale będą pomijały istotne usterki".

 

- Mam na myśli nadmierne uprawnienia ministra sprawiedliwości, który równocześnie jest prokuratorem generalnym. Nie może być tak, że sędziów wskazuje prokurator - doprecyzował.

 

"Prezydent przypomniał nam tę głęboką prawdę"

 

Gowin odniósł się także do przemówienia prezydenta podczas Święta Wojska Polskiego. "To jest armia Rzeczypospolitej, to nie jest niczyja armia prywatna" - powiedział we wtorek Andrzej Duda.

 

 

 

- Jedni twierdzą, że to był przytyk pana prezydenta pod adresem ministra Macierewicza, inni twierdzą - tak jak pan minister Dworczyk (wiceszef MON-red) - że to był przytyk do tzw. totalnej opozycji, która zarzuca ministrowi Macierewiczowi, że WOT to jest coś w rodzaju jego prywatnej armii. Co pan prezydent miał na myśli, najlepiej zapytać jego samego, czy jego rzecznika - powiedział Gowin.

 

- Ja odebrałem te słowa jako przypomnienie, że jest wiele takich obszarów w Polsce, w każdym państwie, które należą do tzw. dobra wspólnego. Armia jest czymś, czego nie wolno upartyjniać, nie wolno zawłaszczać temu czy innemu politykowi. Pan prezydent przypomniał nam tę głęboką prawdę i miał rację - podkreślił.

 

- Ta różnica zdań, pani może nazwać to sporem, musi zakończyć się przywróceniem, czy potwierdzeniem jasnego porządku konstytucyjnego. Ten porządek mówi o tym, że głową państwa jest prezydent, że nadzór nad armią wymaga współpracy ministra obrony narodowej z prezydentem. Wszystkie niejasności, różnice zdań między ośrodkiem prezydenckim a MON powinny być jak najszybciej wyjaśnione, usunięte, tego wymaga interes państwa - stwierdził Gowin.

 

Polsat News