Pierwszy raz zrobiło się głośno na temat wakacyjnego wyjazdu Tarczyńskiego na początku sierpnia, gdy opublikował zdjęcie paszportu oraz biletu lotniczego, informując iż "po długim roku" będzie "ładować baterie" w Miami. Według internautów poleciał jednak do stolicy Azerbejdżanu Baku, o czym świadczyć ma numer lotu widoczny na bilecie.

 

 

Teraz temat wakacji ponownie zagościł na Twitterowym koncie posła za sprawą zdjęć partnerki.

 


"Trzeba dzielić się radością, miłością i szczęściem! Bez egzaltacji ale z dumą i szczerym uśmiechem" - stwierdził Tarczyński w odpowiedzi na uwagę jednego z internautów, który w komentarzu pod zdjęciami napisał: "Odważne! Ja bardziej cenię prywatność, choć mógłbym się również pochwalić".


Internauci są podzieleni co, do publikacji posła. Jedni chwalą: "Macron mógłby tylko pomarzyć", "Ma Pan szczęście. Urocza!".

 

Inni krytykują: "Będąc posłem nigdy nie pokazałbym w takim stroju (kąpielowym) żony. Sorry. Ale to nie jest fajne.", "Ten tweet to na poważnie? Kurcze, Pan jest posłem na Sejm, a nie jakimś celebrytą z pudelka."

 

Ktoś grozi mu śmiercią

 

Publikacja wizerunku partnerki, to odważne posunięcie w kontekście gróźb pozbawienia życia kierowanych pod jego i jego bliskich adresem.


Dwa dni temu Tarczyński złożył w tej sprawie zawiadomienie w prokuraturze.

 

- Od pierwszych dni po wyborach, a właściwie od kiedy zacząłem być bardzo aktywny medialnie, otrzymywałem groźby karalne. To były SMS-y, wiadomości na portalach społecznościowych. Do tej pory ich nie ujawniałem, ale jest ich tak dużo, że zdecydowałem się to zrobić - powiedział Tarczyński portalowi wpolityce.pl, który poinformował o zawiadomieniu.


Tarczyński przekazał, że usłyszał również groźby od osób, które pojawiały się przed jego domem, a policja przez ponad tydzień patrolował okolicę, w której mieszka.

 

polsatnews.pl, wpolityce.pl