Prezydent USA Donald Trump wystosował w piątek kolejne ostrzeżenie pod adresem Korei Północnej, podkreślając na Twitterze, że siły USA są przygotowane.

 

Broń "gotowa, załadowana i zaryglowana"

 

"Rozwiązania militarne są teraz w pełni gotowe, załadowane i zaryglowane, gdyby Korea Północna miała postąpić niemądrze. Miejmy nadzieję, że (północnokoreański przywódca - red.) Kim Dzong Un znajdzie inną drogę!" - napisał Trump.

 

Reuters zwraca uwagę, że dzień wcześniej minister obrony USA James Mattis mówił, iż w relacjach z Koreą Północną Stany Zjednoczone skupiają się na dyplomacji i podkreślał, że scenariusz konfliktu zbrojnego byłby "katastrofalny".

 

Wcześniej w czwartek Trump ostrzegał, że jeśli Korea Północna "nie weźmie się w garść", popadnie w kłopoty, jakich kiedykolwiek doświadczyło niewiele krajów. Dodał, że USA "oczywiście" zawsze biorą pod uwagę negocjacje z Pjongjangiem, ale że negocjacje z tym krajem kończyły się fiaskiem przez ostatnie 25 lat.

 

Nawiązując do północnokoreańskich gróźb zaatakowania wyspy Guam - terytorium zamorskiego Stanów Zjednoczonych - Trump powiedział, że gdyby Korea Północna poczyniła jakiekolwiek kroki, "by choćby pomyśleć o ataku, miałaby powody do obaw". Z kolei we wtorek prezydent ostrzegał, że jeśli Pjongjang będzie dalej grozić Stanom Zjednoczonym, to spotka go "ogień i gniew, jakich świat nigdy nie widział".

 

"Kanał nowojorski" do kontaktów z reżimem

 

Mimo wzajemnych pogróżek, administracja prezydenta USA Donalda Trumpa utrzymuje zakulisowymi kanałami dyplomatycznymi kontakty z Koreą Północną - podała w piątek agencja Associated Press. Tematami rozmów są Amerykanie przetrzymywani przez reżim, ale także pogarszające się stosunki między obydwoma państwami.

 

Ze strony amerykańskiej za kontakty odpowiada wysłannik ds. KRLD Joseph Yun, zaś po stronie północnokoreańskiej prowadzi je Pak Song Il, dyplomata z przedstawicielstwa przy ONZ w Nowym Jorku. Ich rozmowy są określane żargonowo jako "kanał nowojorski".

 

AP pisze, że "kanał nowojorski" praktycznie nie był wykorzystywany przez siedem ostatnich miesięcy prezydentury Baracka Obamy, bo KRLD zerwała kontakty w reakcji na wprowadzone wówczas amerykańskie sankcje wobec Pjongjangu. Wznowiono je krótko po objęciu prezydentury przez Donalda Trumpa, co nastąpiło w styczniu br.

 

USA i KRLD nie utrzymują stosunków dyplomatycznych. Oficjalnie strona amerykańska zapewnia, że jest gotowa do rozmów z KRLD, ale jako warunek wstępny stawia położeniu kresu próbom pocisków balistycznych, które mogę dosięgnąć terytorium USA. Mimo sprzeciwu wspólnoty międzynarodowej w lipcu reżim w Pjongjangu przeprowadził dwa takie udane testy.

 

Merkel nie poparła Trumpa

 

Kanclerz Niemiec Angela Merkel powiedziała w piątek, że "werbalna eskalacja" ze strony Stanów Zjednoczonych w odpowiedzi na działania Korei Północnej jest błędem.

 

- Nie widzę też możliwości militarnego rozwiązania tego konfliktu - powiedziała Merkel dziennikarzom w Berlinie.

 

- Dostrzegam natomiast solidną pracę Rady Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucjami dotyczącymi Korei Północnej oraz przede wszystkim bardzo ścisłą współpracę zainteresowanych krajów, przede wszystkim USA i Chin, ale także Korei Południowej i Japonii - zaznaczyła szefowa niemieckiego rządu i podkreśliła, że Niemcy będą uczestniczyć "bardzo intensywnie" w działaniach o charakterze niemilitarnym

 

Kreml apeluje o "zdrowy rozsądek"

 

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow ocenił w piątek, że ryzyko konfliktu USA i Korei Północnej jest bardzo wysokie, biorąc pod uwagę retorykę obu krajów. Wyraził przy tym nadzieję, że "zwycięży zdrowy rozsądek".

 

- Uważam, że ryzyko jest bardzo wysokie, szczególnie jeśli uwzględnić tę retorykę: brzmią otwarte groźby użycia siły - powiedział szef MSZ na spotkaniu z młodymi politologami i socjologami na forum młodzieżowym w obwodzie włodzimierskim.

 

Ławrow zauważył, że w przypadkach, "gdy dochodzi niemal do bójki, to jako pierwsza z niebezpiecznej linii powinna się zapewne wycofać strona, która jest silniejsza i mądrzejsza".

 

- Niestety, retoryka w Waszyngtonie i Pjongjangu zaczyna przekraczać miarę. Mimo wszystko sądzimy, że zdrowy rozsądek zwycięży - mówił. Podkreślił, że Rosja stoi na stanowisku, że  niedopuszczalne jest uzyskanie przez Koreę Północną broni jądrowej.

 

Szef rosyjskiej dyplomacji mówił także o stosunkach Rosji z Zachodem, któremu zarzucił toczenie walki o zachowanie swojej dominacji w świecie. - Nasi koledzy amerykańscy wykorzystują obecną sytuację, w tym antyrosyjską postawę swych sojuszników w Europie, po to, by (...) utrzymać znaczenie NATO, które nie może istnieć bez USA, i jednocześnie myśleć o własnych interesach ekonomicznych - oświadczył.

 

PAP