Lubnauer pytana w Polskim Radiu 24 o podsumowanie dwóch lat prezydentury Dudy oceniła, że "to był czas prezydentury bardzo pasywnej, nieaktywnej", choć - jak mówiła - prezydent miał co prawda sporo wyjazdów zagranicznych, ale "nie było widać skutków tych wyjazdów w postaci konkretnych rozwiązań dla Polski".

 

- Raczej to był okres, w którym prezydent swoją aktywność wykazywał albo na nartach, albo nocą na Twitterze lub przyjmując ślubowanie od trzech sędziów dublerów - mówiła posłanka Nowoczesnej.

 

Stwierdziła też, że skłonność prezydenta "do podpisywania ustaw nawet w środku nocy, skłonność do tego, żeby nawet złe projekty, które są niekonstytucyjne swoim podpisem sygnować", pokazywała, że jest to prezydent, który "jest jednak dość mocno podległy swojemu obozowi rządzącemu".

 

"Nie dają gwarancji, że z brzydkiego kaczątka wyrośnie nam łabędź"

 

Zdaniem Lubnauer, ostatnie weta prezydenta dla ustawy o Sądzie Najwyższym oraz nowelizacji ustaw: o Krajowej Radzie Sądowniczej oraz o Regionalnych Izbach Obrachunkowych "trochę to zmieniły".

 

- To były bardzo złe trzy ustawy, dobrze że je prezydent zawetował. Czy to daje nadzieję na przyszłość - jeszcze te trzy weta nie dają gwarancji, że z brzydkiego kaczątka wyrośnie nam łabędź, ale daje nam szanse, że prezydent widząc swoje przyszłe miejsce w historii nie będzie chciał, żeby ono było czarną plamą - powiedziała Lubnauer.

 

W niedzielę minęły dwa lata prezydentury Andrzeja Dudy; pięcioletnią kadencję rozpoczął 6 sierpnia 2015 r. od złożenia przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym.

 

PAP