Zapis monitoringu hotelu, który został zabezpieczony, nie pozwolił dotąd na szczegółowe odtworzenie przebiegu zdarzenia - poinformowała w poniedziałek prokurator rejonowa w Płońsku Ewa Ambroziak.

 

"Nie było podstaw do przedstawienia im zarzutów"

 

Jak podkreśliła, w sprawie incydentu prowadzone jest nadal dochodzenie, które ma charakter priorytetowy, a głównym elementem postępowania są - na obecnym etapie - policyjne czynności operacyjne. - Zatrzymane były dwie osoby. Po przesłuchaniu zostały one zwolnione. Nie było podstaw do przedstawienia im zarzutów. Trwają dalsze czynności związane z ustaleniem dokładnego przebiegu zdarzenia - powiedziała Ambroziak.

 

Prokurator przyznała, iż w ramach prowadzonego postępowania nie wpłynęło dotychczas do organów ścigania oficjalne stanowisko pokrzywdzonych członków ekipy Hapoel Petah Tikva. - Nie mamy żadnych informacji od pokrzywdzonych, ponieważ będąc jeszcze w Polsce, odmówili oni uczestnictwa w czynnościach procesowych. Przy takim stanowisku strony pokrzywdzonej prowadzenie postępowania nie jest oczywiście niemożliwe, ale jest bardzo utrudnione - zaznaczyła Ambroziak.

 

Oceniła przy tym, iż na dalszym etapie postępowania organa ścigania rozważą możliwość wystąpienia do pokrzywdzonych o zajęcie stanowiska w całej sprawie. - Myślę, że trzeba będzie wystąpić z oficjalnym pismem, żeby pokrzywdzeni podali przebieg tego zdarzenia. Nie mamy ani jednego świadka, który znałby jego przebieg - podkreśliła Ambroziak.

 

"Nie mamy żadnych dowodów wymiernych, że doszło do pobicia"

 

Zaznaczyła, iż zabezpieczony w hotelu zapis monitoringu „nie pozwolił dotychczas na odtworzenie szczegółowego przebiegu zdarzenia”.  - Nie mamy na chwilę obecną żadnych dowodów wymiernych, świadczących o tym, że doszło do pobicia - dodała prokurator.

 

Do ataku na ekipę klubu Hapoel Petah Tikva doszło w środę na terenie hotelu spa and sport resort w miejscowości Kępa pod Płońskiem (woj. mazowieckie) po meczu sparingowym rozegranym na pobliskim boisku między izraelską drużyną a czwartoligowym MKS Ciechanów. Jak podawała wcześniej policja, w trakcie incydentu poszkodowanych zostało dwóch pracowników technicznych ekipy Hapoel Petah Tikva, którzy doznali drobnych otarć.

 

Oświadczenie w tej sprawie wydało polskie MSZ; jak podało, z ustaleń policji wynika, iż był to incydent chuligański. MSZ zapewniło zarazem, że pozostaje w stałym i bezpośrednim kontakcie z ambasadą Izraela w Warszawie i policją w celu wyjaśnienia okoliczności zdarzenia.

 

Ekipa Hapoel Petah Tikva przebywa od czwartku w Izraelu. Po incydencie portal Israel National News podawał, że Izraelskie Ministerstwo Kultury i Sportu współpracuje z władzami w Polsce w celu ustalenia osób odpowiedzialnych za atak i surowego ich ukarania. Powołując się m.in. na relacje Hapoel Petah Tikva portal pisał, że atak miał charakter antysemicki, a atakującymi byli zamaskowani fani klubu Legia Warszawa.

 

"Spekulacje nie poparte żadnymi dowodami"

 

Takiej wersji stanowczo zaprzeczył stołeczny klub. W komunikacie informował, iż występuje "o stosowne wyjaśnienia i sprostowania do klubu Hapoel Petah Tikwa”. Podkreślił, że „po zapoznaniu się z faktami i po rozmowie z przedstawicielami MKS Ciechanów, nie widzi żadnych podstaw ani dowodów pozwalających twierdzić, że osoby biorące udział w zajściu były kibicami Legii Warszawa”.

 

W czwartek Centrum Szymona Wiesenthala (CSW) zaapelowało do Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) o ukaranie Legii Warszawa w związku z incydentem pod Płońskiem.

 

Z kolei w sobotę stołeczny klub poinformował, że "przedstawiciele klubu Hapoel Petah Tikwa potwierdzili, że swoje oskarżenia oparli jedynie na słowach kilku przypadkowych świadków i były to jedynie spekulacje nie poparte żadnymi dowodami". "Po interwencji Legii Warszawa, Hapoel Petah Tikwa dokonał sprostowania wcześniejszej relacji" - podkreślono w oświadczeniu stołecznego klubu.

 

W poniedziałek Legia Warszawa zakomunikowała, że po jej interwencji CSW wycofało swój apel do UEFA o ukaranie stołecznego klubu za zajścia w hotelu pod Płońskiem.

 

O incydencie pisał m.in. The Jerusalem Post

 

CSW opublikowało wypowiedź dyrektora ds. kontaktów międzynarodowych, dr Shimona Samuelsa, który aktualizując wcześniejsze stanowisko, oświadczył, że obecnie nie ma podstaw by łączyć atak na ekipę Hapoel Petah Tikva z zespołem Legii Warszawa lub jej kibicami. Dodał, iż CSW przeprasza stołeczny klub i wycofuje swój apel do władz piłkarskich o jego ukaranie. Jednocześnie podkreślił, że CSW pozostaje głęboko zaniepokojone antysemickim atakiem na członków zespołu izraelskiej piłki nożnej po meczu z MKS Ciechanów.

 

Wcześniej, jeszcze w ubiegłym tygodniu, o incydencie pisał m.in. The Jerusalem Post. Izraelski dziennik podkreślił wówczas, iż polski rząd potępił atak na ekipę izraelskiego klubu, przytaczając oświadczenie rzecznika rządu Rafała Bochenka, który zaznaczył, iż policja bada incydent by zatrzymać winnych. Gazeta zamieściła też stanowisko ambasady Izraela w Polsce, której rzecznik Michal Sobelman powiedział, że "pseudofani" szkodzą nie tylko dobrym relacjom między Polską a Izraelem, ale przede wszystkim wizerunkowi Polski za granicą.

 

PAP