Zuckerberg dziwnie okazuje brak zainteresowania kampanią prezydencką: przez większość ubiegłego roku objeżdżał USA, od "czerwonych stanów" Południa po Alaskę - przypomina "Hive", portal "Vanity Fair" poświęcony polityce.

 

"Konsultacje z weteranami polityki"

 

Szef Facebooka zatrudnił już wcześniej kilku specjalistów zajmujących się doradztwem politycznym, a ostatnio zaangażował Joela Benensona, architekta nieudanej kampanii wyborczej Hillary Clinton oraz doradcę Baracka Obamy w jego kampaniach prezydenckich w 2008 i 2012 roku.

 

Benenson i inni nowi doradcy, jak szef sztabu wyborczego Obamy podczas kampanii w 2008 roku David Plouffe, pracują dla Chan Zuckerberg Initiative - fundacji charytatywnej założonej przez Zuckerberga i jego żonę Priscillę Chan.

 

Ale według "Hive" kwestie, którymi zajmuje się fundacja, jak edukacja, reforma sądownictwa i nauka, choć apolityczne mogą znaleźć się blisko polityki; "a to dobry powód, by konsultować się z weteranami polityki" - czytamy na portalu.

 

Zuckerberg kontra Trump

 

W lipcu sondaż ośrodka Public Policy Polling wykazał, że gdyby doszło do politycznego pojedynku między Zuckerbergiem a prezydentem USA Donaldem Trumpem, szef Facebooka otrzymałby 40 proc. głosów. 47 proc. respondentów przyznało, że nie ma zdania na temat Zuckerberga.

 

Tymczasem w czerwcu Facebook poinformował, że osiągnął pułap dwóch miliardów aktywnych użytkowników miesięcznie. Utworzona w 2004 roku firma stała się szybko gigantem branży internetowej, który w pierwszym kwartale 2017 roku miał zysk netto rzędu 3,06 mld dolarów; dochody firmy w odniesieniu do analogicznego okresu w ubiegłym roku wzrosły o 76,3 proc.

 

W 2013 roku Zuckerberg i Chan byli najhojniejszymi filantropami w USA; przekazali wtedy organizacji non profit z Doliny Krzemowej 18 mln akcji Facebooka, wycenianych na ponad 970 mln dolarów.

 

PAP