Kobieta przyznała się do postawionego jej przez prokuratora zarzutu narażenia zdrowia i życia swojej 7-miesięcznej córki.

 

"Dziecko raczkowało"


- Wypowiedziała się, że zasinienia mogły powstać, kiedy dziecko raczkowało i w wyniku przewrócenia, uderzenia o ławę, stół kawowy, doznała obrażeń - powiedział Adam Grzesiczek z Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej.


Śledczy wystąpili do biegłego o opinię, która ma odpowiedzieć na pytanie, czy obrażenia mogły powstać w sposób przedstawiony przez kobietę, czy też powstały np. w wyniku bicia.

 

Zarzutów nie usłyszał partner kobiety


Zarzutów nie usłyszał partner kobiety, który nie jest ojcem jej dziecka i nie miał obowiązku sprawowania opieki nad nim.


- U dziecka było widać ewidentne zaniedbanie higieniczne. Zespół ratownictwa medycznego podjął decyzję o przewiezieniu dziewczynki do szpitala - relacjonował mł. asp. Roman Aleksandrowic z rudzkiej policji.


Rodzeństwem dziewczynki zajmie się prawdopodobnie babcia. Sprawa trafiła do sądu rodzinnego i to on ostatecznie zdecyduje o losie dzieci.

 

polsatnews.pl