Według wydawnictwa tematem książki Comeya będzie przywództwo oraz podejmowanie decyzji w nawiązaniu do wieloletniej kariery w rządzie. Były szef FBI opisze swoje doświadczenia, w tym szczegóły dotyczące śledztwa ws. maili Hillary Clinton oraz powiązań między Rosją a kampanią wyborczą prezydenta USA Donalda Trumpa.

 

Podzieli się również "niepublikowanymi wcześniej anegdotami z długiej i nieprzeciętnej kariery" oraz przedstawi "niektóre wydarzenia na najwyższym szczeblu".

 

"Przeniesie nas wewnątrz wyjątkowych momentów"

 

"Podczas swojej kariery Comey mierzył się z trudnymi decyzjami, pełniąc służbę dla liderów naszego kraju" - napisał w oświadczeniu prezes Flatiron Publisher Bob Miller. "Jego książka przeniesie nas wewnątrz wyjątkowych momentów naszej historii, pokazując nam, jak liderzy zachowywali się pod presją" - dodał.

 

Jak zaznacza agencja AP, przez ostatnie dwie dekady Comey był chwalony i krytykowany zarówno przez Demokratów, jak i Republikanów.

 

W czerwcu 2016 roku Comey ogłosił, że nie było powodów, aby postawić Clinton zarzuty karne, ganiąc jednocześnie kandydatkę na urząd prezydenta za "skrajną beztroskę w obchodzeniu się z bardzo wrażliwymi i tajnymi informacjami".

 

Cztery miesiące później wystosował list do Kongresu, w którym stwierdził, że FBI znalazło maile, które wymagają śledztwa; dwa dni przed wyborami prezydenckimi w USA oznajmił jednak, że nie rekomenduje stawiania żadnych zarzutów.

 

Nieoczekiwana dymisja

 

Trump nieoczekiwanie zdymisjonował Comeya w maju; po zwolnieniu go prezydent powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że gdy postanowił go usunąć ze stanowiska, miał na uwadze dochodzenie w sprawie ingerencji Rosji w ubiegłoroczne wybory w USA, choć wcześniej Biały Dom poinformował, że Trump zrobił to ze względu na chaos panujący w FBI i niewłaściwe dochodzenie w sprawie Hillary Clinton.

 

Zeznając przed komisją Senatu USA ds. wywiadu były szef FBI, pytany o to, dlaczego został zwolniony akurat w tym określonym momencie, odpowiedział, że uważa, iż został zwolniony ze względu na to, jak nadzorował śledztwo w sprawie Rosji, co - jego zdaniem - przyznał sam prezydent.

 

PAP