Zarzuty dla ojca i syna. Pobili operatora Polsat News w Puszczy Białowieskiej, bo nie chcieli, żeby nagrywał

Polska

Dariusz i Andrzej S., pochodzący z Michałowa (woj. podlaskie), usłyszeli zarzuty przestępstwa rozboju i uszkodzenia ciała dziennikarza Polsat News - poinformował w poniedziałek prokurator rejonowy w Hajnówce Jan Andrejczuk. Sprawcy zostali przesłuchani. Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów. Mężczyznom grozi do 12 lat więzienia.

- W poniedziałek Prokuratura Rejonowa w Hajnówce dwóm zatrzymanym mężczyznom przedstawiła zarzut przestępstwa rozboju i uszkodzenia ciała dziennikarza. Jest to czyn z art. 280 paragraf 1 kodeksu karnego w zbiegu z art. 157 paragraf 2 kodeksu karnego. - powiedział prok. Andrejczuk.

 

"Nie chcieli, by ich kamerował"

 

Mężczyźni w wieku 22 i 47 lat to ojciec i syn, Andrzej i Dariusz S. Mężczyźni są pracownikami jednej z firm, która zajmuje się wycinką drzew w Puszczy Białowieskiej. Zostali w poniedziałek przesłuchani w Prokuraturze Rejonowej w Hajnówce. Żaden z nich nie przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu.

 

- Tłumaczyli, że była to reakcja spontaniczna. Związana z tym, że dziennikarz poruszał się z kamerą po lesie i oni nie chcieli, by ich "kamerował" - poinformował prokurator.

 

Prok. Andrejczuk przypomniał, że przestępstwo rozboju polega na użyciu przemocy wobec osoby, a następnie na dokonaniu zaboru mienia.

 

- W tym przypadku sprawcy dokonali zaboru kamery dziennikarzowi, a następnie z kamery tej wyjęli dwie karty, na których był utrwalony obraz oraz dźwięk - przypomniał prokurator.

 

Sąd rozpatrzy wniosek o tymczasowy areszt we wtorek

 

Po przesłuchaniu mężczyzn prokuratura wystąpiła do Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim z wnioskiem o zastosowanie wobec obu sprawców środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Wniosek sąd rozpatrzy we wtorek w zamiejscowym wydziale karnym w Hajnówce Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim.

 

Mężczyznom grozi kara od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

 

Do zdarzenia doszło w sobotę przed południem, kiedy ekipa telewizji Polsat News realizowała materiał w Puszczy Białowieskiej.

 

Do operatora kamery podjechał samochód. Siedzący w nim mężczyźni zaczęli pytać dziennikarza, czy ma zezwolenie na nagrywanie. Gdy operator udzielił odpowiedzi z samochodu wysiadł jeden z mężczyzn, który uderzył dziennikarza pięścią w głowę. Dziennikarz nie zaprzestał nagrywania, co rozsierdziło mężczyzn. Zaczęli gonić dziennikarza usiłując dwukrotnie potrącić go samochodem.

 

Następnie przewrócili go na ziemię. Jeden z mężczyzn obezwładnił dziennikarza, a drugi zabrał mu kamerę. Pobitego operatora zostawili na ziemi, a sami oddalili się ze sprzętem należącym do stacji. Policja zatrzymała mężczyzn jeszcze tego samego dnia.

 

Szyszko: bardzo nad tym ubolewam

 

Do sprawy pobicia operatora Polsat News w Puszczy Białowieskiej odniósł się na poniedziałkowej konferencji prasowej minister środowiska Jan Szyszko. Przyznał, że o incydencie dowiedział się na konferencji od dziennikarzy. 

 

- Wyrażam ubolewanie, że taki fakt zaistniał. Boję się eskalacji tego rodzaju spraw. Wypowiadałem się o tym wtedy, kiedy pobito dyrektora Zakładu Usług Leśnych. Na pewno ta sytuacja zaczyna być niebezpieczna - powiedział szef resortu środowiska.

 

 

Głoś w sprawie zabrał również Press Club Polska. Organizacja skupiająca ludzi mediów wydała oświadczenie, w którym potępiłaa atak na operatora Telewizji Polsat News.

 

"Bandycki atak na wykonującego obowiązki dziennikarskie operatora Telewizji Polsat News jest wydarzeniem, które nie ma precedensu. Próba potrącenia samochodem, brutalne pobicie, kradzież oraz zniszczenie sprzętu nie pozostawiają wątpliwości co do faktu, że sprawcy działali z premedytacją, za nic mając nie tylko swobodę wykonywania zawodu, ale przede wszystkim zdrowie, a nawet życie zaatakowanego. Doszło bowiem nie tylko do przestępstwa z art. 43 Prawa prasowego (Kto używa przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia dziennikarza do opublikowania lub zaniechania opublikowania materiału prasowego albo do podjęcia lub zaniechania interwencji prasowej - podlega karze pozbawienia wolności do lat 3), ale także z Kodeksu karnego. Szczegółową kwalifikację prawną pozostawiamy właściwym instytucjom" - głosi wpis zamieszczony na stronie internetowej Press Club Polska.

 

Autorzy oświadczenia stwierdzają również, że "w tej sprawie pojawia się także bardzo istotne pytanie, na które - mamy nadzieję - w toku śledztwa zostanie uzyskana odpowiedź: czy sprawcy działali z własnej inicjatywy, czy na czyjeś polecenie".

 

"Zaatakowanemu operatorowi Wojciechowi Zdanowiczowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia" - dodają.

 

polsatnews.pl, Polsat News, PAP

mr/hlk/dk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze