Siemoniak o Ziobrze: to coś nowego, aby urzędujący minister atakował w taki sposób prezydenta

Polska

Tomasz Siemoniak (PO) stwierdził w wywiadzie dla tygodnika "W Sieci", że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro atakując prezydenta osłabia państwo. Stwierdził także, że uliczne protesty przeciwko zmiano w sądownictwie odnoszą skutek, bo dzięki "tysiącom ludzi na ulicach widać mocne pęknięcie w obozie władzy". Poseł Platformy dodał także, ze wzywanie Donalda Tuska do prokuratury to "polityka".

Minister sprawiedliwości  Zbigniew Ziobro w wywiadzie dla tygodnika "W Sieci" stwierdził, że albo Andrzej Duda przejdzie do historii jako wielka postać i przywódca dobrej zmiany, albo obóz władzy polegnie. Według Ziobry prezydent Duda staje "przed wyborem między wielkością a groteską". Minister wierzy także, że "mądrość, odwaga i męstwo zwyciążą". W przeciwnym razie "polegniemy". A według Ziobry - prezydent "polegnie" jako pierwszy.

 

Atak urzędującego ministra na prezydenta

 

- Nie zdarzyło się, aby urzędujący minister atakował w taki sposób prezydenta. To jest coś nowego. Widać, że te emocje, zwłaszcza po stronie ministra Ziobry, są ogromne - powiedział Tomasz Siemoniak.

 

- Bardzo się dziwię ministrowi Ziobrze, że w taki sposób pokazuje swoje emocje, bo to też osłabia państwo. Nie powinno tak być - powiedział poseł PO.

 

Jego zdaniem zachowanie Ziobry jest niestosowne. - Za dobrze obaj się znają, aby w taki sposób sie pouczać, łajać - stwierdził Siemoniak.

 

- Zgadzam się z tym, że ministrowi Ziobrze brakuje dojrzałości. Mężom przystoi w milczeniu się zbroić, a nie biegać do wszystkich możliwych mediów i próbować mówić "to ja mam rację" i atakować prezydenta Dudę. Gdyby jeszcze Ziobro mówił o swoich poglądach - jego dobre prawo pokazywać, że ma rację - ale on po prostu atakuje prezydenta - podkreślił polityk opozycji.

 

- To będzie w przyszłości spory rachunek do zapłacenia przez ministra Ziobrę za te nieprzemyślane, emocjonalne działania - dodał.

 

Dzięki tysiącom na ulicach mocne pęknięcie

 

- Tych emocji, tych konfliktów jest w PiS-ie całe mnóstwo. A teraz bardziej to będzie widać - dodał.

 

Odnosząc sie do protestów przeciwko zmianom w sądach podkreślił, że te protest prowadzą do zmian.

 

- Widać, że coś nowego się tutaj otworzyło dzięki tysiącom Polaków na ulicach. Widać mocne pęknięcie w obozie władzy. Sądzę, że to jest dopiero początek - powiedział były minister obrony.

 

Wezwanie przewodniczącego Donalda Tuska na przesłuchanie przez Prokuraturę Krajową w sprawie sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej nazwał "polityką".

 

"Chodzi o zemstę, o próby poniżenia"

 

- Ludzie widzą, że to jest absurdalna sytuacja. Że w tym wzywaniu Donalda Tuska do prokuratury jest zła metoda jakiejś zemsty, próby poniżenia. Wydawało się, że to, co się zdarzyło kilka miesięcy temu, to była wielka porażka PiS-u i obozu rządzącego. To (zrobili - red.) właśnie ci ludzie, którzy towarzyszyli Donaldowi Tuskowi. Ale niczego sie tutaj PiS nie uczy - powiedział Siemoniak.

 

Jego zdaniem "PiS będzie pewnie do kolejnych spraw Donalda Tuska wzywał".

 

- Oceniam to jako politykę, bo te sprawy są doskonale znane i doskonale znane jest stanowisko Donalda Tuska. Chodzi tylko o to aby pokazać, że nawet przewodniczącego Rady Europejskiej możemy tutaj wezwać. I tak, jak poprzednim razem, obróci się to przeciwko PiS-owi -strzegł poseł Platformy.

 

polsatnews.pl

hlk/

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!

Komentarze