Sąd skazał mężczyznę na karę pięciu lat bezwzględnego pozbawienia wolności i grzywnę w wysokości 500 stawek dziennych (jedna stawka dzienna to 15 zł - red.).

 

Jak poinformował wiceprezes Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu Mieczysław Osucha, Andrzej S. został też zobowiązany do naprawienia wyrządzonych szkód. - Na tej liście znajdują się instytucje i osoby prywatne. Najniższa kwota to 200 zł, a najwyższa 2 mln 300 zł - powiedział Osucha.

 

Prokuratura żądała dla S. kary sześciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.

 

Miał przyjmować pieniądze, których potem nie oddawał

 

W akcie oskarżenia Prokuratura Okręgowa w Kielcach zarzuciła mężczyźnie popełnienie kilkudziesięciu czynów, tj. oszustw, przywłaszczenia mienia znacznej wartości, działania na szkodę wierzycieli oraz przekraczanie uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. W sprawie występuje kilkunastu pokrzywdzonych.

 

Według lokalnych mediów notariusz miał przywłaszczyć ok. 3,6 mln zł. Pod pozorem inwestycji związanych z umowami przedwstępnymi sprzedaży własnych nieruchomości i pożyczek, przyjmował pieniądze, których potem nie oddawał.

 

Mężczyzna w 2015 r. został skazany przez tarnobrzeski sąd za oszustwo i przekroczenie uprawnień w związku ze swoją działalnością notarialną, na dwa lata więzienia w zawieszeniu trzy lata. Oskarżony dobrowolnie poddał się karze. Według prokuratury, po tym, gdy w czynnościach zawiesił go sąd dyscyplinarny - nie odprowadzał opłat sądowych za wpisy do ksiąg wieczystych - dokonał ponad 500 czynność notarialnych. Pobierał także opłaty od klientów, których nie odprowadzał do odpowiednich instytucji, a przywłaszczył ponad 100 tys. zł.

 

PAP