12-letnia Teigan Scott od września przeniesie się do szkoły średniej w Kirkwall, stolicy szkockich Orkadów, opuszczając wraz z rodzicami swoją rodzinną wyspę, na której mieszka zaledwie ok. 50 osób.

 

- Jestem podekscytowana tym, że przeniosę się do większej szkoły, ale trochę mi smutno, że szkoła będzie się teraz musiała zamknąć - powiedziała Scott w rozmowie z BBC.

 

Mieszkańcy wysuniętej najbardziej na północ wyspy skarżyli się w rozmowie z mediami, że cierpią ze względu na słabe połączenia komunikacyjne na archipelagu.

 

"Symbol upadku wyspy"


Szef lokalnej rady Billy Muir wyliczył, że konieczne jest zainwestowanie w budowę nowych domów, a także rozwój sieci telekomunikacyjnej.

 

Z kolei radny Kevin Woodbridge powiedział, że zamknięcie szkoły jest "symbolem upadku wyspy", której populacja zmniejszyła się o połowę, odkąd na nią przyjechał w 1977 roku. Jak dodał, w szkole uczyło się wówczas 17 uczniów.

 

Rada Orkadów zapewniła jednak, że szkoła wznowi funkcjonowanie, kiedy na North Ronaldsay pojawią się nowe dzieci. Do tego czasu budynek pozostanie otwarty dla mieszkańców, którzy chcieliby zorganizować wydarzenia dla lokalnej społeczności.

 

PAP