Do zbrodni doszło 9 stycznia 2017 r. Kamil M. odwiedził Olgę wczesnym popołudniem w jej mieszkaniu na osiedlu w Ząbkowicach. Była sama.

 

Oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem nie wyjaśnił, co konkretnie wywołało w nim złość. Wiadomo jedynie, że poszedł do kuchni po nóż i z zaatakował, zadając dziewczynie rany cięte i kłute. Uderzenia były na tyle silne, że ostrze noża złamało się.

 

Dźgał, aż złamał się nóż

 

W toku śledztwa prokuratura ustaliła, że Kamil M. zamordował swoją ofiarę przy użyciu dwóch noży. Najprawdopodobniej więc wrócił do kuchni po drugi, co wykorzystała Olga i ciężko ranna uciekła na klatkę schodową.

 

M. dogonił ją. Zaczął bić gołymi rękami, a po chwili ponownie użył noża. Przestał, gdy Olga straciła przytomność. Jej ciało znalazła później na klatce sąsiadka.

 

Policja nie musiała szukać sprawcy. Kamil M. sam, w zakrwawionym ubraniu, stawił się na komisariacie. Przyznał się do zbrodni i opowiedział, jak do niej doszło.

 

Był trzeźwy i poczytalny

 

Zadał nożami co najmniej 118 ciosów.

 

- Biegły podczas sesji zwłok nie był wstanie określić ich dokładnej liczby. Stwierdził bowiem, że część ciosów zadawana była w to samo miejsce i nie wiadomo, ile dokładnie było takich powtórzeń - powiedział polsatnews.pl Tomasz Orepuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

 

Kamil M. zadawał ciosy w całe ciało. Aż 18 wymierzył w szyję, co najmniej 4 w serce.

 

Oskarżony nie był wcześniej karany. W chwili zdarzenia był trzeźwy i nie znajdował się pod działaniem żadnych środków odurzających lub substancji psychotropowych.

 

Prokuratura: działał z zamiarem zabójstwa

 

Prokuratura skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia w tej sprawie. Biegli psychiatrzy ustalili, że w chwili zdarzenia Kamil M. był poczytalny i zdawał sobie sprawę z tego co robi.

 

Zdaniem śledczych Kamil M. działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa swojej koleżanki oraz ze szczególnym okrucieństwem. Grozi mu dożywocie.

 

polsatnews.pl