Do inwigilacji miało dojść w trakcie manifestacji przed Senatem 21 lipca. Senatorowie debatowali wówczas nad ustawą o Sądzie Najwyższym.

 

Odnosząc się do tych doniesień, stołeczna policja podkreśliła w oświadczeniu, że nie chodziło o inwigilację, ale zapewnienie bezpieczeństwa. "Realizowane przez policjantów czynności ukierunkowane były na zapewnienie bezpieczeństwa tych osób. Podobnie jak wszystkich manifestujących, okolicznych przechodniów i mieszkańców Warszawy. Bez względu na sympatie polityczne lub przynależność partyjną" - poinformowała KSP.


Dodała, że wstępne czynności nie wskazują, aby naruszono obowiązujące przepisy. Komenda Główna Policji poleciła dodatkowo zbadanie sprawy przez powołany zespół kontrolny.

 

Policja: działania o charakterze wyłącznie ochronnym


Według policji opisane w artykule pt. "Policja inwigiluje Obywateli RP i posła na Sejm" działania funkcjonariuszy nie mają nic wspólnego "z rzeczywistą inwigilacją", ani posła Ryszarda Petru, ani organizatorów manifestacji, ani jakichkolwiek innych osób.


"Policjanci zabezpieczający teren przyległy do parlamentu RP, gdzie w ostatnim czasie miały miejsce liczne manifestacje, dokładali wszelkich możliwych starań, aby osoby uczestniczące w zgromadzeniach mogły w poczuciu bezpieczeństwa wyrażać swoje poglądy, aby bezpiecznie czuły się osoby postronne, a także parlamentarzyści, którzy często poruszali się w tym rejonie pieszo" - poinformowała KSP.


Jak podkreśla policja, działania o charakterze wyłącznie ochronnym były realizowane wówczas, gdy wydawało się to zasadne, w stosunku do parlamentarzystów zarówno opozycji, jak i koalicji rządzącej.


"Nie powinno, więc dziwić, że szczególną uwagę zwracano na osoby, które poprzez swoje zaangażowanie w bieżące wydarzenia i głoszone poglądy mogły spotkać się zarówno z pozytywnymi, jak i negatywnymi reakcjami innych ludzi" - poinformowała KSP.

 

"Zapewniali bezpieczeństwo nie wzbudzając zbędnej sensacji" 


"O ile te pierwsze nie stanowią żadnego zagrożenia, o tyle drugie zwłaszcza podczas bezpośrednich kontaktów, nawet w odniesieniu do przypadkowo napotkanych osób, mogłyby łatwo przerodzić się w kłótnię i słowny konflikt, a nawet agresję fizyczną. I właśnie zapobieżenie takim sytuacjom było powodem działania funkcjonariuszy, którzy nie wzbudzając zbędnej sensacji zapewniali bezpieczeństwo" - czytamy w oświadczeniu.


Jak podała KSP, przedstawiciele Obywateli RP deklarowali, że podejmowane przez nich działania mogą naruszać prawo. KSP podkreśla, że obserwacja osób, które świadomie oświadczają, że będą łamać prawo jest standardowym działaniem policji.


Komenda stołeczna w oświadczeniu przywołała także art. 14. ustawy o policji, który stanowi m.in., że "policja w granicach swych zadań wykonuje czynności rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw i wykroczeń".

 

"Policyjni tajniacy śledzą działaczy"

 

"Gazeta Wyborcza" napisała w czwartek, że "policyjni tajniacy śledzą działaczy stowarzyszenia Obywatele RP i posła opozycji Ryszarda Petru, lidera Nowoczesnej". Gazeta twierdzi, że dysponuje nagraniami "rozmów policjantów, które tego dowodzą". Nagrania mają pochodzić z piątku 21 lipca, gdy Senat debatował nad ustawą o Sądzie Najwyższym. Słychać na nich jak funkcjonariusze wymieniają się informacjami o miejscu pobytu lidera Nowoczesnej Ryszarda Petru. W tym samym czasie, na tyłach gmachu Senatu, trwała kilkutysięczna manifestacja przeciwników, planowanych przez PiS, zmian w sądownictwie. Później część demonstrantów próbowała utrudniać wyjazd senatorom.

 

Do tych doniesień odniósł się na czwartkowej konferencji w Sejmie poseł Nowoczesnej Adam Szłapka. W jego ocenie, działania policji, które miały być prowadzone m.in. wobec lidera Nowoczesnej to "przekroczenie kolejnej granicy przez PiS".

 

Szłapka: to jest państwo policyjne 


- To, z czym mamy dzisiaj do czynienia to jest państwo policyjne (...). To jest coś absolutnie niedopuszczalnego w demokratycznym państwie prawa, żeby obywatele byli inwigilowani w taki sposób - mówił Szłapka.


Poseł Nowoczesnej zadawał na konferencji prasowej szereg pytań o to, kto podjął decyzję o prowadzeniu obserwacji wobec Ryszarda Petru i działaczy ruchu Obywatele RP, czy na czynności te była wydana zgoda sądu i od kiedy były one prowadzone.


- Nie wierzę, żeby te decyzje podejmowali policjanci na niskim szczeblu. Jeżeli mamy do czynienia z inwigilacją polityków, to politycy muszą w tej sprawie podejmować decyzje. Z całą pewnością wiedział o tym i (szef MSWiA Mariusz) Błaszczak, i jestem przekonany, że podejmował te decyzje (koordynator służb specjalnych Mariusz) Kamiński i (lider PiS Jarosław) Kaczyński - oświadczył.

 

Nowoczesna zapowiedziała zawiadomienie do prokuratury


Nowoczesna złoży w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa dotyczącego przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego. Nowoczesna żąda również wyjaśnień od premier Beaty Szydło i komendanta głównego policji Jarosława Szymczyka, z którym - jak mówił Szłapka - próbował się w czwartek spotkać.

 

Zawiadomienie do Komendanta Głównego Policji złożyli już w tej sprawie posłowie Platformy Obywatelskiej. Domagają się "natychmiastowego ustosunkowania się do sprawy i wyciągnięcia konsekwencji wobec osób winnych ww. sytuacji lub  wskazania tych, którzy wydali takie polecenie lub rozkaz". Pod interwencją podpisali się: Agnieszka Pomaska, Cezary Tomczyk i Sławomir Nitras.

PAP, polsatnews.pl